Lis
25
2020
Skomentuj

3 x R - Robert równy Raulowi

Bayern Monachium miał szansę na to, by po raz czwarty wygrać w Lidze Mistrzów 2020/2021. Red Bull Salzburg chciał się odegrać za poprzedni raz, kiedy Niemcy rozprawili się bardzo boleśnie z Austriakami, wygrywając 2:6. Mistrzowie Austrii nie mieli jeszcze na koncie zwycięstwa w tej edycji Champions League.
Czy to się zmieniło? Czy mają jeszcze szanse na awans z grupy?


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi. 


Składy wyjściowe:

Bayern: Neuer - Richards, Alaba, Boateng, Pavard - Goretzka, Roca - Coman, Mueller, Gnabry - Lewandowski

Salzburg: Stankovic - Ulmer, Woeber, Andre Ramalho, Kristensen - Kamara, Junuzović - Szoboszlai, Berisha, Mwepu - Koita

Czegoś przed tym spotkaniem żałowaliśmy. Gdyby tylko był zdolny do gry, Patson Daka mógłby naprawdę pokazać nam się na tle Roberta Lewandowskiego. Obok Szoboszlaia, to właśnie on będzie najbardziej rozchwytywanym człowiekiem z ekipy Jessego Marscha. Na razie musieliśmy się jednak skupić na innych sprawach, a w przypadku Daki pozostawić was jedynie ze statystykami.

Bayern od początku meczu nie sprawiał wrażenia drużyny aż tak zmotywowanej, by już od razu poharatać rywala. Jako pierwsi celny strzał oddali Austriacy. Jeśli dodamy do tego, że Bayern przecież przystąpił do tego meczu po remisie ligowym z Werderem, to zdaje się, że bywały w tej machinie lepsze cykle działania. Zresztą zrozumcie to, że David Alaba, który przecież mocno ogarnął się w poprzednich miesiącach, teraz potrafił wystawić Salzburgowi piłkę jak na tacy. Walkę Berisha kontra Neuer skutecznie wygrywał jednak niemiecki golkiper.

A w międzyczasie można było się zachwycać pewnym Węgrem, którego nazwisko już tutaj padło.

Na domiar złego Austriacy potrafili co jakiś czas napierać na drużynę Bayernu. Manuel Neuer w jednej z akcji zdecydował się nawet na wybiegnięcie z bramki, dobiegnięcie do linii bocznej, wybicie piłki poza boisko, a następnie kopnięcie jej w bandę i przeszkodzenie w szybkim wykonaniu autu. Przedziwne było to zachowanie, Neuer zdążył tylko zarobić żółtą kartkę. 

Czekaliście zapewne na wzmiankę nt. Lewandowskiego. Skoro pytacie o Polaka, to należy zaobserwować, że przy piłce był dosyć rzadko, w pierwszej połowie nie umiał wykorzystać sytuacji, ale też nie było ich zbyt dużo. Był nawet moment, gdy został przewrócony przez dwóch rywali w środkowej strefie. Innym razem przyjmował piłkę na kilka razy, a Marc Roca mógł być zły, bo jego ewentualną asystą zachwycalibyśmy się raz po raz.

Dominik Szoboszlai natomiast pracował na to, żeby swoją dobrą opinię nieco obniżyć. Nie uniósł ciężaru oczekiwań, kiedy stanął oko w oko z Neuerem. Kopnął prosto w trybuny, przypominał Michała Kucharczyka z meczu z Ajaksem. Biorąc jednak pod uwagę, jaką różnicę robił do tej pory, to była pierwsza rysa na jego wizerunku.

O rysie zapomnieliśmy jednak w przypadku Lewandowskiego. Robert znów trafił, tym razem dobijał piłkę odbitą w zły sposób przez Stankovicia, który na pewno musi nieco popracować nad pewnością siebie. Choćby ta interwencja nie pomogła Salzburgowi utrzymać rezultatu, który mógł być lepszy dla nich. Ten gol oznaczał, że Polak zrównał się z Raulem w liczbie zdobytych bramek w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Miał ich 71.

Druga połowa? Wystarczy tylko powtórzyć ten obraz. Bayern wcale nie był kosmiczny. Gola zdobył tym razem po rykoszecie, a uderzał ten, który dał zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Tak jest, Kingsley Coman pokazał nam swoje oblicze. Miał sporo szczęścia, bo piłka po nodze Maksa Woebera wpadła do siatki. Gola zaliczono jako samobója. Bayern jednak szukał też problemów, nie tylko dość przypadkowych trafień. Chociażby Marc Roca nie dokończył tego meczu. Czerwona kartka sprawiła, że Bayern grał w osłabieniu, ale jednak nie przeszkadzało mu to w podwyższeniu prowadzenia. Rozumiecie to?

Było już 3:0, Leroy Sane mógł cieszyć się także z gola. Sytuacja była o tyle ciekawa, ponieważ już obok skakał też do głowy Robert nasz Lewandowski, który pewnie w przypadku konieczności dobitki też pewnie byłby obecny pod bramką Stankovicia. Paradoksem tego meczu był rezultat na tablicy. Salzburg stworzył sobie naprawdę dużo sytuacji, uderzał częściej niż Bayern.

W dodatku była obawa, że gol Berishy zostanie cofnięty z powodu spalonego. Tak się nie stało. W czasie, gdy Jesse Marsch sobie kozłował piłkę przy linii bocznej, VAR sprawdzał dość długo, czy w momencie podania od Sucicia był spalony. Nie było. Debiutujący w Lidze Mistrzów Chorwat wszedł za sfrustrowanego Szoboszlaia i od razu zanotował asystę przy trafieniu dla Salzburga.

Mógł być rozgoryczony Manuel Neuer, który do tego czasu bronił po mistrzowsku. Naprawdę, bez niego rzadziej strzelający Bayern byłby w opałach.

Ale ostatecznie ten mecz wygrał.

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]