
Żeby wygrać, trzeba grać... skutecznie. Atletico w dalszej fazie Ligi Mistrzów
Gdyby liczyć same strzały, wygrałby Salzburg. Gdyby liczyło się tylko posiadanie, wygrałby Salzburg. Gdyby liczyło się to, kto ładniej gra, wygrałby Salzburg. Gdybać można, ale to Atletico wyszło zwycięsko z tego pojedynku. I o ile to Salzburg można chwalić za grę, o tyle za parę lat mało kto będzie pamiętał o grze. To wynik 2:0 idzie w świat, a Atletico idzie, a w zasadzie to już jest w najlepszej szesnastce Ligi Mistrzów.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Składy:
Salzburg: Stanković – Kristensen, Andre Rama, Wober (90. Onguene), Ulmer – Junuzović, Mwebu (89. Sucić, Berisha, Szoboszlai (88. Okugawa) – Daka (73. Okafor), Koita (79. Adeyemi)
Atletico: Oblak – Trippier, Savić, Felipe, Hermoso – Llorente (90. Lodi) Koke, Saul (65. Herrera), Carrasco (90. Lemar) – Suarez (65. Correa), Felix
Zarówno Hiszpanie jak i Austriacy mogli zarówno wbić do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, zlecieć do Ligi Europy, albo nawet spaść na ostatnie miejsce. Stawka była zatem bardzo duża, trzeba było spiąć dupę i ostro ruszyć na rywala. Dotyczyło to szczególnie Salzburga, remis premiował drużynę z Madrytu, więc gospodarze ruszyli od samego początku tego spotkania. Mocno zaczął Berisha od uderzenia w słupek, później Koita dwa razy pogroził Oblakowi, blisko też dwukrotnie był Szoboszlai, ale brakowało (jak niemal zawsze w meczach Salzburga) skuteczności. Atletico miało problem żeby w ogóle na to odpowiedzieć, dopiero Marcos Llorente z dystansu uderzył obok słupka. W pewnym momencie, gospodarze zorientowali się że podopiecznym Simeone nie idzie zbyt dobrze, więc postanowili trochę im pomóc. Pierwszy był Weber który oddał piłkę Marcosowi Llorente z czego Hiszpan nie skorzystał, a po rzucie rożnym, słaba komunikacja między bramkarzem a obrońcą Salzburga omal nie skończyła się kuriozalnym golem Joao Felixa. W końcu Atleti skorzystało z pomocy, a wrzutkę Yannicka Carrasco z rzutu wolnego wykorzystał Hermoso. Można nic nie grać przez całą połowę i prowadzić do przerwy? Jak widać można, jak najbardziej! Jeszcze jak!
Red Bull Salzburg unlucky to be down at the break: been the better team so far, created decent chances but couldn’t finish.
— Karan Tejwani (@karan_tejwani26) December 9, 2020
A similar story to many of their #UCL games in that group. They’ve done well but results haven’t gone their way.#SALATM
Nie minęło dziesięć sekund drugiej połowy, a Felix mógł podwoić prowadzenie swojej drużyny, ale dobrze w bramce spisał się Stanković. Zniwelować przewagę próbował Szoboszlai, jednak Węgier w pojedynku z Oblakiem fatalnie przestrzelił. Wykorzystywanie sytuacji kompletnie nie szło graczom Jesse’ego Marscha, strzelenie dwóch goli z taką „świetną” skutecznością graniczyło z cudem. Próby oczywiście były, dobrze chciał Daka, dobrze chciał Berisha, dobrze chciał znowu Szoboszlai, ale wiecie jak jest… też chcielibyśmy dobrze napisać o tych chęciach, ale po co, skoro nic to nie daje? Tak jak od czterdziestej minuty były potrzebne dwa gole, tak po ponad dwudziestu minutach dominacji Salzburga w drugiej połowie, nadal brakowało dwóch goli do awansu. Dwóch słupków za to nie brakowało, po uderzeniu Berishy z początku meczu, Mwepu również trafił w obramowanie bramki Oblaka. Dominacja gospodarzy była naprawdę spora, tylko czasu nie było sporo, a w momencie kiedy do strzelenia były już trzy bramki, te minuty nie miały już żadnego znaczenia. Tak, Atletico (konkretnie Carrasco) strzeliło drugą bramkę niszcząc marzenia Salzburga o awansie. Jeszcze gospodarze próbowali strzelić tę jedną bramkę, tak na otarcie łez, ale nawet tego nie udało się osiągnąć. Pocieszenie? Lokomotiw przegrał z Bayernem, dzięki czemu zobaczymy austriacką drużynę w Lidze Europy. Tylko co to za pocieszenie, skoro stawka była znacznie wyższa? I nie ukrywajmy, nie była ona nieosiągalna.
Full-time: Another immense Champions League group stage from our boys ends with a narrow final-day exit! Man, did we try!!! pic.twitter.com/Obi8peOkJs
— FC Red Bull Salzburg EN (@FCRBS_en) December 9, 2020