
Jeden z Manchesterów padł - podsumowanie ćwierćfinałów FA Cup
W fazie ćwierćfinałowej rozgrywek Pucharu Anglii mieliśmy dwa zespoły, które uznawane były za faworytów do końcowego triumfu. Przynajmniej na papierze. W rzeczywistej grze nie było już tak kolorowo, i piłkarze Ole Gunnara Solskjaera nie sprostali oczekiwaniom. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Zapraszam na podsumowanie wydarzeń z weekendowych starć w FA Cup!
Watford - Crystal Palace 2:1
W starciu dwóch średniaków z Premier League górą gospodarze. Mecz był dosyć wyrównany, obie drużyny miały swoje sytuacje. O awansie Watfordu zadecydowała pokerowa zagrywka Javiego Gracii i wpuszczenie na boisko Andre Gray’a. Angielski napastnik już dwie minuty po wejściu na plac gry dał prowadzenie gospodarzom po świetnym zgubieniu obrońców i strzale z bliskiej odległości. W szeregach Watfordu warto jeszcze wyróżnić strzelca pierwszej bramki, Etienne’a Capoue oraz Gerarda Deulofeu. Jeśli chodzi o drużynę Crystal Palace, kolejny raz na listę strzelców wpisał się Michy Batshuayi. Belg powoli odradza się po kompletnie nieudanej przygodzie w Valencii.
Swansea - Manchester City 2:3
Zaczęło się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. Dwie bramki Swansea i gospodarze po trzydziestu minutach gry prowadzili 2:0! Euforia na Liberty Stadium i szok zmieszany z niedowierzaniem w szeregach gości. Co najciekawsze, drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Bersant Celina, wykupiony przed tym sezonem z… Manchesteru City. Dla reprezentanta Kosowa, który na Etihad sobie nie pograł, była to na pewno niezwykle znacząca i symboliczna bramka. W drugiej połowie, nawiązując do słów wybitnego brytyjskiego reżysera, napięcie tylko rosło. Pep Guardiola posłał na boisko Raheema Sterlinga i Sergio Agüero. Efekt? Trzy bramki dla City, straty odrobione z nawiązką i awans faworytów. Postronni fani z pewnością wspierali w tym starciu Swansea, ale nie można nie docenić fantastycznej postawy drużyny z Manchesteru, która ani na moment nie zwątpiła w wywalczenie awansu do półfinału.
Wolverhampton - Manchester United 2:1
Chwilę po wywalczeniu w dramatycznych okolicznościach awansu przez Manchester City, na boisko wybiegli ich rywale zza miedzy i drudzy najpoważniejsi faworyci do końcowego triumfu w Pucharze Anglii. „Czerwone Diabły” nie przypominały jednak tego zespołu, który zachwycał nas od początku kadencji Ole Gunnara Solskjaera. Obie bramki dla Wolverhampton to popis nieporadności defensywy United. Najpierw Raúl Jiménez otoczony obrońcami rywala, robił co chciał w polu karnym gości. Defensorzy z Manchesteru pozwolili oddać Meksykaninowi strzał, który wylądował w siatce Sergio Romero. Następnie Diogo Jota z łatwością ograł jednego z obrońców United i dobił rywali. Wielkie słowa uznania należą się trenerowi Wolves, Nuno Espírito Santo. Portugalski szkoleniowiec zbudował silną drużynę, która może na dłużej zostać siódmą siłą w angielskiej piłce.
Millwall - Brighton 2:2, karne 4:5
Wydawało się, że po spotkaniu Swansea z Manchesterem City większych emocji w ćwierćfinałach FA Cup już nie doświadczymy. A jednak! Pojedynek Millwall z Brighton, choć nazwy drużyn może nikogo na kolana nie rzuciły, nie mógł rozczarować postronnych kibiców. W 88 minucie wszyscy byli przekonani, że do półfinału spokojnie awansuje zespół z Championship. Gospodarze prowadzili bowiem na The Den 2:0. Wtedy to jednak bramki Locadii oraz Marcha doprowadziły do dogrywki. Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia i obejrzeliśmy konkurs jedenastek. Rzuty karne lepiej wykonywali goście i to oni dostali się do następnej fazy. Tym oto sposobem w rywalizacji o trofeum zostali tylko reprezentanci Premier League.
Po ostatnim spotkaniu fazy ćwierćfinałowej odbyło się losowanie półfinałów. Pary prezentują się następująco:
Watford – Wolverhampton
Manchester City – Brighton
Faworytami do udziału w wielkim finale są raczej ekipy Wolverhampton oraz Manchesteru City. Tegoroczne rozgrywki FA Cup są jednak tak nieprzewidywalne, tylu pewniaków zostało już wyeliminowanych, że wcale nie jest powiedziane, że na Wembley zobaczymy właśnie taki zestaw finalistów.