
Chińczycy w Niemczech strzelili focha
Pamiętacie na pewno, jak jakiś czas temu w Niemczech podjęli decyzję o tym, że w jednej z lig regionalnych (czwarty poziom rozgrywkowy) będzie sobie występowała reprezentacja Chin do lat 20. Było wesoło i nadal jest, bo dzisiaj azjatyccy piłkarze rozegrali swój pierwszy mecz, podczas którego opuścili boisko. Powód? Kibice wywiesili flagę Tybetu.
Dlaczego Chińczycy w ogóle występują w Reagionalliga Südwest? Dlatego, że chcą przygotować się do Igrzysk Olimpijskich w 2020 roku, które odbędą się w Tokio. W tej konkretnej czwartej lidze (jest ich siedem) zostało zgłoszonych 19 drużyn, więc w normalnych okolicznościach w każdej kolejce jedna ekipa musiałaby pauzować. Nie dzięki Chinolom! 16 z 19 drużyn zgodziło się na rozgrywanie z młodzieżowcami sparingu, będą za to dostawali 15 koła ojro i zawsze będą grali u siebie - tak, żeby nie obarczać się dodatkowymi kosztami i zmęczeniem podróżą. No i rzecz jasna kadra U20 nie będzie liczona do tabeli, a będzie jedynie takim oficjalnym sparingpartnerem.
Dzisiaj Chiny grały swój pierwszy mecz, a ich rywalem był zespół TSV Schott Mainz. Wszystko obyłoby się bez większego echa, ale w trakcie spotkania piłkarze z Azji opuścili boisko, ponieważ ktoś na trybunach stwierdził, że zrobi sobie manifest polityczny i wywiesi flagę Tybetu. Tym, którzy się nie orientują, powiem w skrócie, że Tybet i Chiny to trochę tak jak Katalonia i Hiszpania, a właściwie to nawet bardziej (bardzo upraszczam, ale ogólnie mają kosę). Spotkanie zostało wstrzymane aż na 25 minut, a kiedy kibice schowali, co wywiesili, Chińczycy łaskawie wrócili na boisko i gra była kontynuowana. Cóż za wielkoduszność...
Nie wiem, jakim wynikiem zakończył się ten mecz i prawdę powiedziawszy wcale mnie to nie interesuje, bo i tak o tym zapomnę, a nie jest to fakt, który zmieni moje życie. W każdym razie wiele osób w Niemczech było negatywnie nastawionych do pomysłu przyjęcia Chińczyków do ligi regionalnej (bo faktycznie jest to dość specyficzny pomysł), a takie przywitanie z "rozgrywkami" na pewno dobrego PR-u im nie przyniesie. Z drugiej jednak strony chłopaki spod Wielkiego Muru mieli prawo poczuć się urażeni, chociaż nie chcę się wypowiadać na temat ich odczuć, bo aż tak dobrze nie ogarniam tego tematu. Mimo tego tak czy siak nie rozumiem, po co w ogóle ktoś wyskoczył z tą tybetańską flagą? Ale po co to? Ale komu to potrzebne? Nie mieszajmy polityki z piłką nożną i nara.