
Mistrz świata schodzi ze sceny
Ogłoszenie końca kariery przez piłkarza, którego bardzo mocno identyfikujemy z czasami dzieciństwa, nigdy nie jest dobrą informacją. Właśnie dzisiaj dotarła do nas wiadomość, że Bastian Schweinsteiger podjął decyzję o zawieszeniu butów na kołek. Trzeba przyznać, że za 35-letnim Niemcem bardzo bogata kariera.
Rodowity Bawarczyk rozpoczął karierę w ukochanym klubie Bawarczyków w wieku zaledwie 18 lat, gdy Ottmar Hitzfeld zdecydował się o tym, by dwóch młodych wychowanków Bayernu - wspomniany Schweinsteiger oraz o rok starszy Philipp Lahm - dołączyło do pierwszej drużyny pełnej gwiazdy. Dwaj młodzi Niemcy mogli w szatni spotkać takie wybitnej jednostki, jak Oliver Kahn, Bixente Lizarazu, Michael Ballack, Giovane Elber czy bracia Kovać. Trzeba jednak przyznać, że Bastian Schweinsteiger poradził sobie w debiutanckim sezonie naprawdę przyzwoicie - zaliczył 14 meczów w Bundeslidze i zanotował na koncie dwie asysty. W sezonie 2003/2004 rola popularnego "Schweiniego" wzrosła jeszcze bardziej, bo coraz częściej pojawiał się w podstawowym składzie Bayernu. A chyba już niewiele osób pamięta, że Schweinsteiger rozpoczynał swoją karierę jako skrzydłowy. Dopiero Louis van Gaal podjął odważną decyzję i postawił na Niemca w centralnej części boiska jako środkowy pomocnik. Bez względu na zajmowaną pozycję, Bastian był prawdziwym liderem Bayernu i wieloletnim kapitanem.
Przez prawie 15 lat występów w Monachium, Schweinsteiger uzbierał równo 500 występów dla Bayernu. To pozwala Schweinsteigerowi zajmować dziewiąte miejsce na liście piłkarzy z największą liczbą występów. Jak dobrze wiemy, Bayern jest hegemonem na krajowym podwórku i to pozwoliło Bastianowi świętować wiele sukcesów i pozwolę sobie wymienić najważniejsze: 8 (osiem!) mistrzostw kraju, 7 (siedem!) Pucharów Niemiec oraz najcenniejsze trofeum w indywidualnej karierze Niemca - zwycięstwo w Lidze Mistrzów w sezonie 2012/2013. W Monachium jest traktowany jako Bóg Futbolu i tak właśnie został zaprezentowany na oficjalnym koncie klubu.
FUSSBALLGOTT ❗ pic.twitter.com/diUTBx10dl
— FC Bayern English (@FCBayernEN) October 8, 2019
Trochę gorzej szło po przeprowadzce do Anglii, gdzie dołączył do Manchesteru United. A właściwiej będzie napisać, że zdecydował się na zjednoczenie sił ze swoim dawnym trenerem, Louisem van Gaalem. Z Holendrem u sterów "Czerwone Diabły" zdobyły do gabloty kolejny Puchar Anglii, chociaż sam Schweinsteiger nie odgrywał tak znaczącej roli. Po zmianie trenerskiej, podczas której do Manchesteru dołączył Jose Mourinho, ponownie udało się świętować klubowy sukces - tym razem zwycięstwo w Lidze Europy. Nie można deprecjonować zwycięstw, chociaż to konkretne raczej nie smakuje jakoś wyjątkowo. Przez ostatnie dwa i pół roku, Bastian Schweinsteiger był klubowym kolegom naszych dawnych znajomych z Ekstraklasy - Nemanji Nikolicia oraz Przemysława Frankowskiego. Doświadczony Niemiec na ostatnie lata kariery zdecydował się na przeprowadzkę zza Atlantyk. W MLS jeszcze do niedawna był piłkarzem Chicago Fire i jedyne wspomnienie, jakie będzie miał z występów w Ameryce to fakt, że był żywą legendą, która przez wszystkich była uwielbiana. Niestety, "Wietrzne miasto" nie jest synonimem piłkarskim sukcesów i popularni "Strażacy" mogli jedynie się cieszyć z pierwszego awansu do play-off po pięcioletniej przerwie.
O wiele lepiej wyglądało to w reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów. Jako niespełna 20-latek zadebiutował na wielkiej imprezie - EURO 2004. Chociaż sam turniej był rozczarowujący dla podopiecznych Rudiego Völlera, bo ówcześni wicemistrzowie świata nie zdołał awansować z grupy, to akurat główny bohater artykułu bardzo mocno skorzystał na tym wszystkim. Od tamtej pory, Schweinsteiger był regularnie powoływany przez kolejnych selekcjonerów. W ciągu 12 lat występów w reprezentacji, Schweinsteiger uzbierał 121 występów dla "Die Mannschaft". Najważniejsze mecze to rok 2014, gdy reprezentacja prowadzona przez Joachima Loewa zdobywała mistrzostwo świata. A jaki był to turniej dla ówczesnego 30-latka? Bardzo udany, bo na przestrzeni całego turnieju tylko raz nie pojawił się na boisku - podczas pierwszego meczu fazy grupowej, gdzie Niemcy zdemolowali Portugalczyków aż 4:0. W fazie pucharowej już nikt nie wyobrażał sobie wyjściowego składu bez Schweinsteigera. Niech to posłuży za podsumowanie fenomenalnej kariery w wykonaniu Niemca. Obrazek z Pucharem Świata w ręku również wyraża więcej niż tysiąc słów!
DANKE BASTI 🖤❤️💛 pic.twitter.com/yX0Mp4l79W
— Germany (@DFB_Team_EN) October 8, 2019
Nun ist die Zeit gekommen: ich danke Euch und meinen Mannschaften @FCBayern, @ManUtd, @ChicagoFire und @DFB_Team. Natürlich danke ich auch meiner Frau @AnaIvanovic und meiner Familie für Ihre Unterstützung. pic.twitter.com/SrCdP8m6ia
— Basti Schweinsteiger (@BSchweinsteiger) October 8, 2019