Lut
20
2021
Skomentuj

Druga najlepsza liga świata wraca na salony!

"Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja droga pierwsza ligo tym zniknieniem swoim"... Ale wróciłaś! Nareszcie! Dwa zaległe mecze otworzyły nam tegoroczne zmagania na zapleczu Ekstraklasy. Ciężko było wytrzymać te ponad dwa miesiące bez tego pięknego futbolu, ale jak już wrócił, to nie dało się oderwać oczu. 


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.


ŁKS Łódź – GKS Tychy 0:3 (Biel 40’, Szeliga 54’ , Kargulewicz 57’)
Już koniec 2020 roku był nie najlepszy dla ŁKSu, seria słabych spotkań i zaledwie jeden punkt w ostatnich pięciu meczach to nie ukrywajmy średni wynik jak na drużynę, która przez większość czasu jako jedyna dotrzymywała kroku Termalice. Pucharowy mecz z Legią, wlał jednak nadzieję na dobry powrót do rozgrywek ligowych, jednobramkowa porażka z mistrzem Polski to przecież żaden wstyd. To jednak Tyszanie lepiej weszli w mecz, dwie bliźniacze akcje skrzydłem, w obu bardzo dobrze zagrywał Bartosz Biel i co najmniej jedna z tych sytuacji powinna zakończyć się bramką. W pewnym momencie Biel nie wytrzymał i po wielu nieudanych próbach jego kolegów, wziął sprawy w swoje ręce i to on w czterdziestej minucie dał zasłużone prowadzenie swojej drużynie, po nieporozumieniu w szeregach defensywnych ŁKSu. Wydawało się że gospodarze wyciągnęli wnioski po pierwszej połowie, bo tym razem to oni zaczęli atakiem tę drugą połowę meczu. Chociaż ciężko to było nazwać atakiem, błąd w rozprowadzeniu piłki Nedicia próbował wykorzystać Janczukowicz, ale po raz pierwszy dobrą interwencją popisał się Jałocha. Zanim po raz kolejny bramkarz gości musiał się wysilać, jego ekipa wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Najpierw Szeliga po prostu wszedł w pole karne, a że obrońcy niezbyt chętnie do niego podchodzili, no to strzelił gola, czilera i utopia. Minęła chwila i zrobiło się już 3:0, premierową bramkę dla GKSu Tychy zdobył Kamil Kargulewicz, dobijając uderzenie Paprzyckiego. Głupio tak na swoim stadionie przegrać trzema bramkami, więc ŁKS zabrał się wreszcie za odrabianie strat. Czy to się udało? No nie bardzo, w bramce znakomicie spisywał się Jałocha, który popisał się świetną interwencją, intuicyjnie broniąc strzał Łukasza Sekulskiego i ratując swoje czyste konto. Sekulski nie zrezygnował z polowania na honorową bramkę, ale po raz drugi nie popisał się wykończeniem, chyba że jego celem było uszkodzenie Jałochy. Wtedy można docenić, ale w innym przypadku już nie bardzo. Świetny start nowego roku w I Lidze w wykonaniu Tyszan, doceniamy. 

Widzew Łódź – Korona Kielce 2:0 (Tomczyk 11’; Korzyń 39’ (sam.))
Grający mocno w kratkę Widzew kontra grająca mocno w kratkę Korona. Krótko mówiąc, żaden wynik nie mógł zaskakiwać, chociaż z drugiej strony trzeba przyznać, że Łodzianie dobrze sobie radzą na własnym stadionie, więc jeśli na siłę szukać faworyta, to byli nim właśnie gospodarze. Nie zawiedli, choć początek spotkania należał do Kielczan, to w dziesiątej minucie Paweł Tomczyk groźną sytuację zamienił na rzut karny, którego były zawodnik Lecha Poznań nie zmarnował i wyrównał dzięki temu swój wynik bramkowy z pobytu w Stali Mielec. Od momentu straty bramki to Korona wyglądała lepiej, liczne akcje, strzały Thiakane, wszystko to mogło doprowadzić do wyrównania, a skończyło się bramką dla Widzewa. Po bardzo ładnej akcji Samca-Talara szansę na bramkę miał Przemysław Kita, a po dobitce wcześniej wspomniany Samiec-Talar po rykoszecie podwoił prowadzenie gospodarzy. Druga część meczu do najlepszych nie należała, choć zaczęła się dobrze dla zawodników Enkeleida Dobiego. No prawie dobrze, rzut karny mógł zamknąć całe spotkanie, ale Paweł Tomczyk już wykorzystał swój limit goli w Widzewie, więc gola z jedenastu metrów nie strzelił . Jeszcze na chwilę do głosu doszli goście, próbując jeszcze odwrócić losy tego spotkania, ale podopieczni Macieja Bartoszka koniec końców nie tylko nie zdołali strzelić gola kontaktowego, a jeszcze mogli stracić trzecią bramkę za sprawą Marcina Robaka. Marek Kozioł w drugiej połowie spisywał się jednak na tyle dobrze, że utrzymał czyste konto w drugiej połowie. Widzew dobrze wchodzi w drugą część sezonu, ale perfekcyjnie też nie było, zwłaszcza że pod koniec meczu trener Widzewa postanowił sobie złapać czerwoną kartkę... 

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]