
Sarri znów ma na pieńku z piłkarzami Chelsea
Mecz Chelsea przeciwko Bournemouth był wielką porażką Maurizio Sarriego. Włoch całą winę wziął na siebie, jednak po meczu postanowił zrobić dość długą pogadankę w szatni ze swoimi podopiecznymi. Do kulisów tych rozmów dotarł między innymi „The Times” i co by nie mówić, przekazuje dość ciekawe informacje.
Porażka aż 4:0 z dziesiątą drużyną Premier League musiała się tak skończyć. Maurizio Sarri wyprosił z szatni cały sztab szkoleniowy i rozpoczął „męską rozmowę” z zawodnikami „The Blues”. Włoch chciał dowiedzieć się w czym tkwi problem tak słabej gry jego podopiecznych. Podejrzewał, że jego filozofia gry po prostu nie sprawdza się w Anglii. Miał także kilka zarzutów do swoich zawodników.
Najbardziej dostało się podobno Edenowi Hazardowi, który według Włocha hasa sobie po boisku jak chce i nie stosuje się do poleceń. To ciekawe, jeszcze kilka dni temu wychwalał Belga za to, że „nie gra szablonowo, przez co jest w stanie wygrać mecz w pojedynkę w minutę lub dwie”. Jak widać, Sarri zmienia zdanie w zależności od okoliczności - nieładnie. On chyba naprawdę chce, żeby Hazard sobie odszedł.
Żeby jednak załagodzić nieco sytuację, dał zawodnikom Chelsea szansę na wypowiedzenie się. Okazuje się, że największym problemem jest Jorginho, włoski pomocnik przybył na Stamford Bridge przed obecnym sezonem wraz z Sarrim. Szatnia uważa, że trener traktuje Jorginho jak pupilka, na którym oparta jest taktyka Chelsea. Ostanie dwa mecze pokazały jednak, że ten plan na grę faktycznie się nie sprawdza.
Wszystko co Sarri usłyszał w szatni musiało go mocno zaboleć. Włoch strzelił focha i odmówił powrotu do Londynu autobusem wraz z piłkarzami. Aż dziwne, że do swojego prywatnego samochodu nie wziął Jorginho. Póki co, mimo napiętej atmosfery w szatni, Sarri może być spokojny o swoją posadę. Zobaczymy jednak na jak długo.