
Rodzina jest najważniejsza
Końcówka roku zawsze sprzyja wszelkim podsumowaniom i to czas na przyjrzenie się temu, co przyniosły minione dwanaście miesięcy. Dla Jessego Lingarda rok 2019 był bardzo trudny, bo piłka nożna w życiu Anglika zeszła na dalszy plan. Lingard w szczerym wywiadzie z dziennikarzem "Daily Mail" przybliżył czytelnikom przyczyny niezwykle marnej formy wychowanka Manchesteru United na boisku - reprezentant Anglii musiał poradzić sobie z chorobą matki.
Ole Gunnar Solskjaer obdarzył swojego podopiecznego niesamowitym zaufaniem, bo Jesse Lingard jest praktycznie pewny występów w pierwszym składzie "Czerwonych Diabłów", jeśli tylko pozwala mu na to zdrowie. W tym sezonie zaledwie czterech piłkarzy zaliczyło więcej spotkań w Manchesterze United: piłkarz również wywodzący się z Akademii Manchesteru United - Marcus Rashford, najdroższy obrońca świata - Harry Maguire, wielkie zaskoczenie tego sezonu - Andreas Pereira oraz brytyjski talent wydobyty z drugoligowego Swansea - Walijczyk Daniel James.
To wcale nie oznacza, że nie obyło się bez gorszego okresu. Jesse Lingard potrzebował aż 10 miesięcy, by odnaleźć drogę do bramki rywali. Przełamanie nastąpiło podczas wyjazdowego meczu z Astaną i Lingard zdobył jedynego gola dla Manchesteru United podczas przegranego meczu przeciwko Kazachom. Nazwisko Lingarda na liście strzelców pojawiło się po raz pierwszy po dokładnie 307 dniach posuchy.
A przygoda Lingarda z klubem z Old Trafford mogła dobiec końca podczas letniego okienka transferowego, gdy norweski szkoleniowiec dał Lingardowi ostatnie ostrzeżenie zaraz po publikacji głupkowatych nagrań z wakacji, na których piłkarz przebywał z grupką przyjaciół i te obrazki pokazały, że chłopak, który jutro obchodzi 27. urodziny, sprawia wrażenie wciąż niedojrzałego człowieka. Sam Lingard przyznał, że publikacja tego wszystkiego na portalach społecznościowych była głupotą.
Opublikowanie tego było istnym błędem. Mam wielu młodych odbiorców i nigdy bym tego nie opublikował rozmyślnie. To był wypadek. Planowałem wysłać to prywatnie do jednego z moich przyjaciół, gdy czekałem na odlot samolotu. Po jakimś czasie ktoś napisał do mnie z klubu z tekstem: "Usuń to nagranie". Gdy dotarło do mnie co zrobiłem, serce podeszło mi do gardła. Byłem przekonany, że to mój koniec w United. Powiedziano mi, że menadżer jest wściekły, ale podczas dwugodzinnego lotu nie byłem w stanie cokolwiek z tym zrobić. Gdy tylko wylądowałem, od razu poszedłem do menadżera z przeprosinami. Powiedział mi, że mam ostatnią szansę i muszę skupić się na swojej pracy. Nie jestem głupi, a więc dostosowałem się do słów trenera.
To zdarzenie nie było jedynym trudnym momentem w życiu Lingarda, bo problemy dopadły piłkarza również w życiu osobistym. Jego matka zmagała się z poważną chorobą, dodatkowo dziadek walczył z nowotworem oraz babcia bardzo mocno cierpiała w tamtym okresie. W tym czasie Lingard musiał przejąć wszystkie obowiązki rodzica i na poważnie zająć się młodszym rodzeństwem. Sam piłkarz na tyle poważnie przejął się sytuacją rodzinną, że Lingard regularnie pojawiał się na zebraniach szkolnych, gdzie rodzice dowiadują się o postępach swojego dziecka w nauce. Nie można się dziwić temu, że Lingard miał problemy z odpowiednim skoncentrowaniem się na meczach piłkarskich, skoro w jego rodzinie nie było spokojnie. Lingard ostatecznie postanowił sprostać swoim problemom i szczerze porozmawiać z Ole Gunnarem Solskjaerem, by trener dowiedział się o tym, co się dzieje w życiu jego podopiecznego.
Czułem, że najlepszym wyjściem było wyrzucenie tego wszystkiego z siebie. Zwykle jestem pozytywny i chcę zarażać uśmiechem, ale ludzie zauważyli, że coś się zmieniło. Byłem zdołowany i ponury, po prostu zmartwiony. Czułem, że wszyscy nagle zrzucili ciężar na moje barki. Trochę jakby nagle powiedzieli: „Trzymaj Jesse, zajmij się tym wszystkim sam”. Nie grałem dobrze i trener ciągle na mnie naciskał. Oczekiwał ode mnie więcej.
Szczera rozmowa z Solskjaerem okazała się być punktem zwrotnym dla Lingarda. Ofensywny pomocnik co prawda wciąż nie ma oszałamiających liczb w Premier League, a w ciągu ostatnich kilkunastu dni był jedną z najjaśniejszych postaci w układance Ole Gunnara Solskjaera. Przełom nastąpił w połowie listopada, gdy Lingard pokazał się z przyzwoitej strony po wejściu z ławki podczas meczu z Brighton. Następne mecze - z Tottenhamem oraz derby z Manchesterem City - pokazały, że Lingard zaczyna wracać do łask Solskjaera. Przy okazji tych dwóch prestiżowych spotkań, Lingard pojawiał się w podstawowym składzie "Czerwonych Diabłów".
Powiedział, że wszystko będzie dobrze. Może po prostu potrzebowałem czegoś takiego. Mówił, że chce znowu zobaczyć starego Jessiego i może teraz będę w stanie to zagwarantować. Czasem, gdy twoje zmartwienia są zbyt głębokie, nie możesz poprawnie funkcjonować. Teraz muszę po prostu wrócić do swojej optymalnej dyspozycji i czuję, że mogę to zrobić.
EXCLUSIVE INTERVIEW: 'I had to tell Ole the truth... my loved ones have been struggling - and it's breaking my heart'
— MailOnline Sport (@MailSport) December 13, 2019
Jesse Lingard opens up on his family agony at Manchester United after a difficult few months | @Ian_Ladyman_DM https://t.co/mfoHOnTTUz
EVERY SINGLE ONE OF US Would give ANYTHING to pull on TBE SHIRT, he does, yet there are those who criticised his play, me included. He a UNITED PLAYER, a really decent guy, a human. Let’s not forget that. The only way forward is supporting him. BE UNITED WITH HIM.
— @Jasper66 (@JonathanMcCusk3) December 13, 2019
I am one of his critics but since after reading this, especially where he mentioned taking care of his younger ones and his sick mum, I started feeling for him. It a big burden to carry coupled with the how underwhelming the team has been. It won't be fair to criticise him much.
— Cake_SF (@Sun_Franc) December 13, 2019