
Grono półfinalistów zamknięte! Awans Ekwadoru oraz Korei Południowej
Nieuchronnie zbliżamy się do decydującej fazy mistrzostw świata U-20, które są rozgrywane na stadionach w Polsce. Dzisiaj poznaliśmy drugą parę półfinałową, która zmierzy się ze sobą w Lublinie. O finał powalczą między sobą Ekwador oraz Koreańczycy z Południa.
USA 1:2 Ekwador (Weah 36' - Cifuentes 30', Espinoza 43')
Ulice Gdyni były w dużej mierze opanowane przez kibiców Ekwadoru. Kibice miasta raczej mogli przyzwyczaić się do tych barw, bo stroje Ekwadorczyków bardzo przypominały koszulki gdyńskiej Arki. To co zawsze podoba się w przypadku fanów z Ameryki Południowej to fakt, jak kibice potrafią świetnie się bawić i to na kilka bądź kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Ekwadorczycy w akcji 📣🎵 #USAECU #U20WC #U20WorldCup pic.twitter.com/MgyRsiCC38
— Piotr Wiśniewski (@PiWisniewski) 8 czerwca 2019
Piłkarze reprezentacji Ekwadoru wzięli przykład ze swoich sympatyków i w pierwszych minutach również bawili się kosztem faworyzowanych Amerykanów. Początkowa faza pierwszej połowy odbywała się pod dyktando Ekwadorczyków, ale reprezentacja Stanów Zjednoczonych potrafiła stworzyć poważniejsze zagrożenie pod polem karnym rywali. Można zażartować, że USA poszła w jakość, a nie ilość sytuacji podbramkowych. Wielka szkoda, że jednak poziom tych ataków nie był oszałamiający. W powietrzu było czuć, że rozgrywane spotkanie ma ogromną stawkę i obie ekipy bały się odważniejszej gry.
Na przełamanie tej asekuracyjnej postawy musieliśmy czekać aż do początku ostatniego kwadransa pierwszej połowy. Ameryka Południowa to praktycznie synonim fantazji i takim entuzjazmem popisał się Jose Cifuentes. Środkowy pomocnik otrzymał trochę miejsca w środkowej strefie boiska i postanowił skorzystać z okazji - uderzył z dystansu i tym trafieniem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niespełna pięć minut później Amerykanie przypomnieli, że mają po swojej stronie atuty w postaci indywidualności. Timothy Weah w końcówce pierwszej połowy pokazał, dlaczego przed rozpoczęciem turnieju był wymieniany w gronie kandydatów na gwiazdy tych mistrzostw. Potomek George'a Weah potwierdził przedturniejowe przewidywania ekspertów. Bramka napastnika USA to nie był koniec emocji w pierwszej połowie, bo Ekwador ponownie objął prowadzenie. Trzeba jednak przyznać, że Jhon Espinoza zdobył swojego gola w dość niecodziennych okolicznościach. Boczny obrońca zdecydował się na rajd przez całe boisko i umieścił piłkę w siatce... pośladkami! Radość była przez chwilę wstrzymana, ale po analizie VAR kapitan Ekwadoru mógł cieszyć się ze zdobytego gola.
Dobry. Bardzo dobry ten mecz. Golazo Cifuentesa. A po chwili Weah. Ten pierwszy z pierwszym golem w turnieju. Weah dwupak: dwa gole i dwie asysty. #U20WC #USAECU
— Piotr Wiśniewski (@PiWisniewski) 8 czerwca 2019
W drugiej połowie spodziewano się huraganowych ataków ze strony drużyny, która musiała odrabiać straty. Huraganu nie było, ale Amerykanie wprowadzili lekki zamęt w szeregach przeciwników. Najlepszą okazję do wyrównania miał Sebastian Soto, ale ja nadal nie dowierzam, że ten młody chłopak tak przestrzelił znajdując się ledwie kilka metrów przed bramką Ekwadoru. A skoro Amerykanie nie byli w stanie wyrównać, to Ekwadorczycy postanowili aktywnie wziąć się do pracy i nastąpiły próby powiększenia przewagi bramkowej. W przeciągu kilkudziesięciu sekund dwukrotnie powstało zamieszanie pod polem karnym USA, ale drużyna z Ameryki Północnej każdorazowo wychodziła z tego obronną ręką. Trzeba jednak przyznać, że ta sekwencja zdarzeń nie ma kompletnie żadnego znaczenia, bo to Ekwador mógł świętować obecność w gronie półfinalistów. Trzeba zauważyć, że kraj słynący z plantacji kawy ponownie pozytywnie zaszokował piłkarski świat, bo pochwały w kierunku Ekwadoru płynęły również po tym, jak pokonali Urugwaj we wcześniejszej rundzie.
Ekwador w fazie grupowej a w fazie pucharowej, to dwie inne drużyny. Ewidentnie to ekipa turniejowa 😂 #USAECU #U20WC #U20WC2019 #WorldCup2019 #u20WorldCup2019
— Michał Krzeszowski (@Krzeszov) 8 czerwca 2019
Korea Południowa 3:3 (3:2 k.) Senegal (Kang-in Lee 62', Ji-Sol Lee 90+8', Cho Young-Wook 96' - Diagne 37', Niane 76', Ciss 120+1')
W Bielsku-Białej czekała nas rywalizacja naszych grupowych rywali z zespołem, który dość nieoczekiwanie wyeliminował w grupie wyżej notowaną reprezentację Portugalii. Kibice na południu Polski byli jednak przygotowani na starcie azjatycko-afrykańskie, bo po prostu tak ułożyła się drabinka, że inna konfiguracja pary nie wchodziła w grę. W pierwszych minutach trzeba było również przygotować spore pokłady cierpliwości, bo zarówno Koreańczycy, jak i Senegalczycy nie uraczyli nas czymś, co mogłoby nas zachwycać - eksperci nazwaliby ten mecz "typowym meczem walki". Procentowe posiadanie piłki stało na zbliżonym poziomie, a jednym z najistotniejszych zdarzeń w pierwszej połowie to powstała, na trybunach bielskiego stadionu, meksykańska fala.
Jest i fala w Bielsku! #U20WC pic.twitter.com/N2ugY4x1Wt
— KrystianGruszczyński (@KrystianKRK) 8 czerwca 2019
Niewiele wynikało z gry obu zespołów, ale ponownie dobrze wykonany stały fragment gry okazał się kluczowy w kontekście kolejnych minut starcia. Koreańczycy jeszcze zdołali wycofać zagrożenie powstałe bezpośrednio po rzucie rożnym. Defensywa Korei była na tyle skupiona na futbolówce, że totalnie stracili ustawionych Senegalczyków ze swoich radarów. Cavin Diagne wykorzystał chwilę nieuwagi, dopadł bezpańską piłkę i pewnym strzałem pokonał bramkarza Korei Południowej. Przy okazji przyznam się do czegoś - Cavin Diagne jest jednym z bardziej ulubionych piłkarzy występujących w naszym kraju. Niestety, nie jest to związane z jego wysokimi umiejętnościami piłkarskimi, a powód jest bardziej prozaiczny - kapitan senegalskiej młodzieżówki bardzo odstaje od reszty zespołu i patrząc na niego niezwykle trudno uwierzyć w to, że ten piłkarz ledwie trzy dni temu obchodził dwudzieste urodziny.
Czy tylko dla mnie kapitan Senegalu wygląda, jakby dwudzieste urodziny obchodził jakieś dwadzieścia lat temu? 🤔 #U20WC #SENPOL
— Mikołaj Krzywkowski (@Krzywy94) 29 maja 2019
Po niespełna dwudziestu minutach od wznowienia gry po przerwie, Azjaci otrzymali prezent od jednego z obrońców Senegalu. Odepchnięcie rywala nigdy nie jest racjonalnym zagraniem, a tym bardziej gdy piłka jest już oddalona o dobre kilka metrów od centrum wydarzeń. Dopełnieniem przepisu na tragedie jest miejsce przewinienia - pole karne i sędzia po konsultacji z VAR-em podyktował rzut karny dla Korei Południowej. Pewnym wykonawcą jedenastki był Kang-in Lee i tablica wyników ponownie pokazywała remis.
W meczu Senegalu z Koreą Południową karny, którego w erze przed VAR-em nikt by nie wychwycił i nawet nie uznał za kontrowersję, że go nie podyktowano. #U20WC
— Michał Trela (@MichalTrelaBlog) 8 czerwca 2019
Eskalacja prawdziwych emocji nastąpiła w ostatnim kwadransie tego ćwierćfinału. Koreańczycy postanowili rywalizować z Senegalczykami w każdym walorze spotkania, nawet w rzutach karnych podyktowanych w głupi sposób. Jeden z obrońców Korei chyba pomylił dyscypliny sportu, bo rozpoczął kozłowanie piłki niczym rasowy koszykarz. Koreański bramkarz również wykazał solidarność z partnerem z zespołu i zapomniał o nowych wytycznych, które zostały wprowadzone w życie na początku tego miesiąca. Przy pierwszym rzucie karnym przedwcześnie wyskoczył do piłki i arbiter nie miał innego wyjścia, jak powtórzyć rzut karny. Powtórzony rzut karny został pewnie wykorzystany i praktycznie do samego końca bliżej półfinału była reprezentacja Senegalu. Ten mecz to jednak była uczta dla ludzi uwielbiających stałe fragmenty gry. Koreańczycy z Południa wymiernie wykorzystali fakt, że doliczono aż dziewięć minut do regulaminowego czasu gry. Dośrodkowanie na krótki słupek i Korea dopięła swego - doprowadziła do dogrywki. Senegalczycy mogą jedynie żałować sytuacji, która mogła (i w sumie powinna) rozstrzygnąć losy tej rywalizacji. Zespół z Afryki zdobył nawet gola numer trzy, ale na ich nieszczęście - jeden z piłkarzy znalazł się na pozycji spalonej i bramka została zdobyta niezgodnie z przepisami.
A jednak jeszcze nie #KORSEN #U20WC https://t.co/7A505YsZmU
— Krzysztof Sędzicki (@ksedzicki) 8 czerwca 2019
Na pierwszą klarowną akcję z gry musieliśmy czekać aż do pierwszej połowy dogrywki, ale jak już nadeszła to od razu dała nam bramkę dla zespołu Korei Południowej. Kang-in Lee pokazał, dlaczego to właśnie on jest liderem swojej reprezentacji. Piłkarz, na co dzień zbierający doświadczenie w rezerwach Valencii i okazjonalnie występujący w pierwszym zespole "Nietoperzy", zagrał świetne prostopadłe podanie pomiędzy trzema defensorami i Cho Young-Wook nie zostawił sobie ani chwili na zastanowienie, tylko uderzył od razu z pierwszej piłki. Przed zmianą stron to Koreańczycy byli w uprzywilejowanej pozycji.
W fazie pucharowej, gdy nas już nie ma w turnieju, naprawdę dobrze ogląda się te mistrzostwa do lat 20. Rzeczywiście zostały drużyny, które coś wnoszą, potrafią, zaskakują #U20WorldCup
— Kuba Radomski (@KubaRadomski) 8 czerwca 2019
Po zmianie stron Senegal nie wywiesił białej flagi i uparcie dążył do tego, by ponownie był remis w tym spotkaniu i wszystko miało rozstrzygnąć się w konkursie rzutów karnych. Zgodnie ze scenariuszem tego meczu, bramka padła w doliczonym czasie gry. Amadou Ciss podjął decyzję o płaskim strzale po ziemi i wyglądało na to, że piłka leci w zwolnionym tempie. Bramkarz Korei miał o tyle trudności z interweniowaniem, bo jego koledzy z formacji defensywnej zasłonili mu widok na piłkę i zauważył ją już w momencie, gdy praktycznie było za późno na jakąkolwiek interwencję.
Mecz turnieju 😁#KORSEN 🇰🇷🇸🇳 #u20WC
— Matt (@matiz897) 8 czerwca 2019
#KORSEN #U20WorldCup
— Mateusz B (@mbabull) 8 czerwca 2019
Warto było dziś przyjechać do B-B. Takiego dreszczowca się nie spodziewałem pic.twitter.com/MkbT8IudHa
Piłkarze zrobili fenomenalne widowisko, ale po wszystkim w główne role mieli się wcielić bramkarze pokazujący swoje umiejętności w konkursie rzutów karnych. Seria jedenastek głównie charakteryzuje się wojną psychologiczną i tutaj ciągle towarzyszyły nam ogromne nerwy, bo piłkarze mieli trudności z opanowaniem emocji. Równowagę szybciej odzyskali piłkarze z Azji i to oni ostatecznie cieszyli się z awansu do półfinału mundialu.