.jpg)
Polacy wciąż są w cenie we Włoszech - Marchwiński na radarach
Nie da się ukryć, że Filip Marchwiński zaczyna wyrastać na kolejny talent wychowany w Lechu Poznań. 18-latek wciąż nie odgrywa aż tak znaczącej roli w rotacji "Kolejorza", ale już wzbudza zainteresowanie możniejszych klubów. Włoskie media informują o tym, że ofensywny pomocnik znalazł się na radarach przedstawiciela Serie A - Torino. Przed nami jednak wciąż daleka droga, aby nastoletni zawodnik opuścił Polskę i przeprowadził się na Półwysep Apeniński.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Do dyspozycji trenera Dariusza Żurawia jest wiele uzdolnionej młodzieży i szkoleniowiec "Kolejorz" może praktycznie do woli rotować piłkarzami szykowanymi do roli młodzieżowca bądź wystawić kilku juniorów, którzy nie będą obniżali poziomu gry drużyny. W Poznaniu taka filozofia budzi mieszane uczucia, bo jednak w ostatnich latach jest ubogo pod względem trofeum w gablotach. Naturalnym krokiem dla polskich drużyn jest jednak to, że ci najzdolniejsi prędzej czy później pożegnają się z Ekstraklasą i wylądują gdzieś na Zachodzie. Najbliżej wyjazdu w tym momencie jest Kamil Jóźwiak, który coraz odważniej deklaruje chęć zmiany otoczenia. Może jednak się okazać, że skrzydłowy zostanie uprzedzony przez swojego młodszego kolegę - Filipa Marchwińskiego.
Filip Marchwiński wszedł przebojem do drużyny Lecha Poznań półtora roku temu, gdy zadebiutował w lidze przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Nastolatek bez cienia wątpliwości zapamięta swój debiut do końca swoich dni, bo na swoim koncie zapisał premierowe trafienie w barwach "Kolejorza". Od tego czas Marchwiński krążył pomiędzy pierwszą drużyną a rezerwami Lecha. Dopiero w tym roku obyło się bez sytuacji, gdy młody piłkarz wyjeżdżał z drugą drużyną na mecze i był przede wszystkim do dyspozycji w pierwszym zespole. Ustabilizowana pozycja w zespole poskutkowała tym, że skauci dużo chętniej przyglądali się poczynaniom wychowanka Lecha Poznań.
Trzeba jednak przyznać, że na miejscu Filipa Marchwińskiego nie spieszyłbym się z wyjazdem akurat w to konkretne miejsce. Nazwa "Torino" budzi u nas pozytywne skojarzenia, bo Kamil Glik stał się kultową postacią wśród kibiców tego klubu. Problem polega jednak na tym, że Torino jest cieniem samej siebie. W niedawno zakończonym sezonie zajęli rozczarowujące 16. miejsce i gdyby nie słabość innych drużyn, to turyńczycy najprawdopodobniej do samego końca walczyliby o utrzymanie. Trzeba jednak przyznać, że Filip Marchwiński miałby jednocześnie niepowtarzalną okazję, aby występować z Andreą Belottim, który wciąż jest najjaśniejszą postacią drużyny i nie zapomniał o tym, jak zdobywa się bramki. Najważniejszą kwestią do rozwiązania jest jednak znalezienie nowego trenera. Marco Giampaolo najprawdopodobniej zastąpi Moreno Longo, któremu właśnie skończył się kontrakt z klubem. Jeżeli zainteresowany klub nie jest ustabilizowany, to lepiej wyrobić sobie renomę na własnym podwórku.
Kolejny + za Giampaolo, o ile ich przejmie. Oczywiście Milan to była katastrofa, ale on potrafi młodych/nowych w lidze budować, udowadniał to w Sampdorii.
— Michał Borkowski (@mbork88) August 3, 2020
Może się mylę, ale uważam, że Marchwiński nie jest jeszcze gotowy na odejście do silniejszej ligi. Skoro w Ekstraklasie gra w kratkę, to i we Włoszech może być różnie. Ma ogromny potencjał, ale powinien jeszcze okrzepnąć w Lechu. No i od sondowania do transferu daleka droga. https://t.co/EaxzaIO8kx
— Mateusz Kuźniewski (@m_kuzniewski) August 3, 2020