
Roma ma już alternatywę dla Malcoma
Saga dotycząca Malcoma była prawdopodobnie najbardziej pokręconą historią transferową tego lata. Trudno zliczyć ilość klubów, które rzekomo miały go już prawie dogadanego. Wśród tych drużyn przewijał się chociażby Arsenal, Tottenham, wszechobecny w mediach Everton czy nawet Inter Mediolan. W pewnym momencie wydawało się już, że to Roma podpisze z nim kontrakt. Brazylijczyk był już dogadany, drukarka wypluwała kolejne strony umowy, które już czekały na jego podpis. W ostatniej chwili zadzwoniono jednak z Barcelony. Blaugrana podbiła ofertę Rzymian, płacąc Francuzom 41 milionów euro. Giallorossi nie mieli już argumentów w zanadrzu, przez co Brazylijczyk wylądował w stolicy Katalonii. Cała akcja nie trwała nawet doby.
Nie ma się co dziwić, że Rzymianie są wściekli takim przebiegiem sprawy. W końcu mieli kupić Brazylijczyka za śmieszne pieniądze, jeśli weźmiemy pod uwagę skalę jego talentu. Za dwa czy trzy sezony sprzedaliby go z ogromnym zyskiem, sięgającym rzędu kilkuset procent. Muszą jednak obejść się smakiem. Pesymista pewnie załamałby się i wkroczył na wojenną, medialną ścieżkę z Barceloną. Monchi widzi jednak szklankę do połowy pełną. W końcu mają teraz wolne fundusze na dokonanie kolejnego transferu, którym oczywiście będzie alternatywa dla Malcoma. Giallorossi wypatrzyli sobie nawet pewnego jegomościa.
Jak donosi Sky Sports Italia, priorytetem Rzymian miałby się teraz stać Suso. Hiszpan był niezwykle ważnym elementem układanki Gennaro Gattuso. Niestety pomimo jego wyśmienitej formy Milanowi nie udało się dostać do Ligi Mistrzów,a do niedawna byli jeszcze zdyskwalifikowani z Ligi Europy. Trybunał Arbitrażowy uchylił ich karę, ale nie miał takiej mocy sprawczej, by zakwalifikować ich do Champions League. Roma za to ma już tam ugrzane miejsce. Może być to decydujący czynnik, który przekona Hiszpan do zmiany barw. Milan może zażyczyć sobie za niego bardzo podobną kwotę, której Bordeaux żądało wstępnie za Malcoma. Oznacza to, że Giallorossich na niego stać. Negocjacje z samym piłkarzem też nie powinny być problemem. Chyba, że w ostatniej chwili wkroczy jakiś inny klub.