
Tuttosport: Messi dostanie ofertę z Serie A
Plotki transferowe dzielimy na kilka rodzajów. Są takie bardzo rzetelne, ponieważ wypływają z wiarygodnego źródła, a sam transfer jest racjonalny. Są te zaskakujące, aczkolwiek całkiem prawdopodobne, ponieważ informację podali solidni dziennikarze, ale kierunek transakcji i jego bohater w pierwszej chwili wydają się do siebie nie pasować. No i są też kompletne głupoty. Jedną z nich zajmę się w tym momencie.
Tuttosport podało bowiem, że Inter Mediolan ma być zainteresowany sprowadzeniem Lionela Messiego. Ma to związek ze słowami prezesa firmy Pirelli, która jest sponsorem Mediolańczyków. Stwierdził on, że byłby to świetny ruch ze strony Argentyńczyka, ponieważ skrzydłowy mógłby podtrzymać rywalizację z Ronaldo, ale już w innej lidze. Tuttosport nie zastanawiało się długo nad bezsensownością tych słów i po prostu puściła je w eter.
Przy czym prawdziwości słów prezesa Pirelli nie możemy zanegować, to już tych, którzy twierdzą, że coś może być przez to na rzeczy, trzeba momentalnie spacyfikować. Powodów, które jasno mówią nam o tym, że Messi nie odejdzie do Interu jest mnóstwo i każdy kto uważa, że zbija je, przytaczając przykłady Neymara i Ronaldo, którzy tez w pierwszej chwili mieli zostawać w swoich klubach, po prostu nie ma pojęcia o piłce nożnej.
Po pierwsze, nikogo w Europie nie stać na Messiego bez narażania się komisji do spraw finansowego fair play i bez wyprzedawania trzech czwartych swojego aktualnego składu. Klauzula odstępnego, która widnieje w kontrakcie Argentyńczyka opiewa na 700 milionów euro. To ponad trzy razy więcej, niż kosmiczna kwota zapłacona za Neymara. Inter nie ma środków, by takie wymagania finansowe spełnić i nie będzie ich miało nawet jeśli Pirelli zacznie sprzedawać opony ze złota.
Po drugie, Messi jasno stwierdził kiedyś, że karierę chciałby zakończyć w swoim ukochanym Newell's Old Boys. Dopóki będzie czołowym zawodnikiem Barcelony, będzie grał w Katalonii, a później wróci do ojczyzny. O żadnych przesiadkach we Włoszech nie wspominał i dlatego należy uznać, że absolutnie ich nie planuje.
Poza tym, twierdzenie, że Messiemu jest potrzebny Ronaldo jest głupotą. Obaj panowie są klasami samymi w sobie i obejdą się bez siebie nawzajem. Oczywiście motywowali się wzajemnie swoją rywalizacją, ale bez niej wciąż będą najlepszymi piłkarzami na Ziemi. Messi nie zacznie nagle kopać Panu Bogu w okno, a Ronaldo nie będzie się potykał o własne nogi. Wpływali na siebie, ale to nie była żadna symbioza, bez której nie mogą się obejść. Wszystkich, którzy zbytnio podekscytowali się tą informacją należy więc błyskawicznie uspokoić, a prezesowi Pirelli radzę dalej przebywać od fabryki opon, bo zapach gumy wyraźnie ryje mu psychikę.