Lis
08
2020
Skomentuj

Czy Diogo Jota może współpracować z Roberto Firmino?

Diogo Jota na starcie sezonu zaskakuje nas wszystkich swoją formą. 23-latek został sprowadzony tego lata do Liverpoolu za około 45 milionów euro. Portugalczyk początkowo miał pełnić jedynie rolę uzupełnienia ofensywnego tria w Liverpoolu, które składa się z Sadio Mane, Mohameda Salaha i Roberto Firmino. Kibice Wolverhamptonu zbytnio nie wyrażali swojej skruchy po odejściu skrzydłowego. Z resztą, Jota w barwach Wolves przeplatał lepsze okresy z tymi gorszymi. Miał swoje wielkie momenty takie, jak hat-tricki zdobywane przeciwko Leicester, Besiktasowi czy Espanyolowi. Jednak po "odmrożeniu" futbolu po przerwie spowodowanej pandemią, Portugalczyk zdobył raptem jedną bramkę w lidze, a przez kibiców był złośliwie nazywany "J0tą" (pisane przez "zero"). Ostatnio zawodnik oczarował swoimi występami cały piłkarski świat, a narracja wobec niego obróciła się o 180 stopni. Teraz jeden członek słynnego tercetu z miasta Beatelsów musi martwić się o swoje miejsce w wyjściowej jedenastce. 


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi. 


Na dzień dzisiejszy, Diogo jest poważnym kandydatem do gry w wyjściowym składzie. Niektóre brytyjskie media zaczynają już sugerować pożegnanie się z wyjściowym składem niezwykle zasłużonego zawodnika, jakim jest "Bobby" Firmino. Jesteśmy już zalewani statystykami, które mówią chociażby o większej liczbie strzelonych goli dla Liverpoolu w tym roku kalendarzowym przez Jotę w prównaniu do Firmino (7 do 5). Z naciskiem na to, że Diogo dołączył do L'poolu w trakcie letnio-jesiennego okienka transferowego, więc czasu na gromadzenie trafień miał znacznie mniej. Sytuacja niemalże jak wyjęta z gry komputerowej. Jurgen Klopp wypowiadał się po ostatnim hat-tricku Diogo Joty: "Kiedy ktoś błyszczy, od razu mówimy o innym graczu, który rozegrał około 500 meczy z rzędu. Bez Bobby'ego Firmino nie bylibyśmy nawet w Lidze Mistrzów. Diogo zagrał super, super mecz, ale to nie mówi nic o Bobby'm".

Jurgena Kloppa nie interesują dyskusje o tym, kto z tej dwójki jest lepszy. Firmino jest w trakcie rozgrywania swojego szóstego sezonu w barwach "The Reds" i lekko ponad miesiąc temu obchodził swoje 29. urodziny. Przed nim jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie. Niemiecki szkoleniowiec jest przekonany, że Brazylijczyk ma jeszcze wiele do zaoferowania. "Bobby" przecież znacznie przyczyniał się do sukcesów odnoszonych w ostatnich dwóch sezonach. Napastnik jest również jedną z najbardziej lubianych osób w szatni. Na boisku z resztą też. Wszyscy uwielbiają z nim grać, ponieważ były zawodnik Hoffenheim jest skrajnie zespołowy. Również nie znajdziemy wielu "dziewiątek", które tak angażują się w grę obronną swojego zespołu jak Firmino. Brazylijczyk jest niemalże idealnym przełożeniem myśli szkoleniowca na boisko. Na pewno każdy trener chciałby mieć w swoich szeregach napastnika, który jest gotowy na tyle poświęceń dla dobra drużyny.

Firmino nie zdobywa za wiele goli. Pełna zgoda. Poprzedni sezon Premier League zakończył z raptem dziewięcioma trafieniami. Podkreślmy, że wystąpił w minionej kampanii we wszystkich ligowych meczach, z czego w 34. spotkaniach wychodził na boisku jako zawodnik podstawowy. Więcej goli zdobywali m.in: Teemu Pukki (11), Richarlison (13) czy Chris Wood (14). Firmino dołożył do swojego dorobku 8 asyst. W Lidze Mistrzów w ciągu ośmiu spotkań strzelił tylko jedną bramkę. Miał za to 4 asysty, czyli asystował średnio w co drugim spotkaniu. Liczby nie sprawiają, że spadamy z zachwytu z krzeseł. Klopp jednak dalej wystawiał Brazylijczyka w każdym możliwym meczu jaki mógł. Kolesiostwo? Nie. Raczej pełen profesjonalizm i oddanie drużynie. Firmino nigdy się nie skarżył, a Klopp odpłacał się mu zaufaniem.

Pamiętam głosy z poprzedniego sezonu, które sugerowały małe zgrzyty w szatni, które miał wywoływać Salah czy Mane. Zawodnikom czasami było zarzucane samolubstwo na boisku. Czy ktoś spotkał się kiedyś z podobną opinią o Firmino? Bądź sam snajper miał pretensje do kolegów? Nigdy. Sytuacja w Liverpoolu jest analogiczna do sytuacji w Realu Madryt kilka lat temu. Benzema poświęcał się dla dobra drużyny, kreował sytuacje, a wykańczać miał zbiegający ze skrzydła Cristiano Ronaldo, Gareth Bale czy jeszcze kilka lat wcześniej Angel Di Maria. Szybko kończąc wątek z początku akapitu. Mane i Salah są gwiazdami drużyny. Kto w trakcie spotkania ma decydować się na indywidualne akcje jak nie właśnie oni? Klopp szybko zdementował plotki o pewnych niedomówieniach w szatni, a Liverpool w cuglach sięgnął po mistrzowski tytuł. Z czasem możemy się śmiać z tych plotek. Liverpool to jeden wielki kolektyw. 

Do niedawna wydawało się, że nic i nikt nie jest w stanie zaburzyć spokoju w ofensywnym tercecie Liverpoolu. Ni stąd, ni zowąd pojawił się Diogo Jose Teixeira da Silva. Dla przyjaciół Diogo. Dla kibiców Diogo Jota. Jak wspomniałem na starcie, Portugalczyk miał być jedynie dopełnieniem i odciążeniem dla jednego z trójki gwiazdorów. Wszedł jednak w nowy sezon z pełną parą i obecnie znajduje się w formie, z którą ciężko go sobie wyobrazić jako zawodnika rezerwowego. Już dwa razy w meczach ligowych ratował Liverpool z opresji po wejściu z ławki rezerwowych. W starciu z Arsenalem wygranym 3:1 oraz niedawnym boju z drużyną Łukasza Fabiańskiego - West Hamem (2:1). We wtorek miał okazję wyjść w pierwszym składzie na mecze Ligi Mistrzów z Atalantą. Jak to się skończyło wszyscy doskonale wiemy. Diogo Jota rozegrał prawdopodobnie jeden z najlepszych meczy w życiu. Zmierzył się dokładnie z takim pytaniem w wywiadzie pomeczowym. Zamyślony Portugalczyk nie potwierdził, że był to jego najlepszy mecz w karierze. Od razu jednak stwierdził, że obecnie gra w najlepszym klubie w swojej przygodzie z piłką. Ciężko się nie zgodzić.

W tym momencie wszyscy mówią o portugalskim skrzydłowym. Jota ma znacznie większy ciąg na bramkę niż Firmino. Jest również szybszy. Zdecydowanie bardziej podobny do Sadio Mane i Mohameda Salaha niż "Bobby". Kiedy cała trójka Jota - Salah - Mane są w formie, prawdopodobnie nie ma na nich mocnych. Kto by pomyślał, że zawodnik, który wcześniej nie zdołał zagrać ani jednego meczu w Atletico Madryt, dziś będzie blisko zajęcia sobie miejsca w podstawowym składzie wielkiego Liverpoolu? Jota trafił do Atletico w 2016 roku z Pacos Ferreira. Był następnie wypożyczany do FC Porto oraz Wolves. Miał spore problemy z ustabilizowaniem formy. Był już spisywany na straty. Na szczęście spotkał na swojej drodze Nuno Espirito Santo. Co prawda panowie mogli do końca nie rozstawać się w zgodzie. Należy jednak docenić, że portugalski szkoleniowiec wyciągnął rękę do swojego rodaka, gdy ten był na rozdrożu. Jota z resztą mu się odpłacił. Pomógł "Wilkom" awansować do Premier League. Jota w sezonie 2017/18 rozegrał 44 spotkania w ramach rozgrywek Championship. Zdobył w nich 17 bramek i dołożył 6 asyst.

No i właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Jota czy Firmino? Firmino czy Jota?  Sadzanie Joty na ławce w takiej formie to kara. Po ostatnim fenomenalnym okresie, niemalże każdy domaga się Diogo. W liczbach wypada zdecydowanie lepiej niż jego brazylijski rywal. Licząc ten i ostatni sezon, tylko Diogo Jota ma ustrzelone aż trzy hat-tricki w europejskich pucharach. Portugalczyk w pierwszych 10. spotkaniach dla "The Reds" zdobył 7 bramek. Ostatni raz taka sztuka udała się komukolwiek w 1993 roku. Wówczas Robbie Fowler przywitał się z Anfield aż dziesięcioma trafieniami w pierwszych dziesięciu grach. Wejście Joty do zespołu jest już historyczne. Pamiętajmy, że to dopiero początek.

Kluczowa będzie stabilizacja formy. Oczywiście nie oczekujmy, że Jota co mecz będzie strzelał po kilka goli. To tak nie działa. Zawodnik po prostu musi się podnosić po dwóch-trzech mniej udanych meczach, a nie popadać w kilkumiesięczny marazm - jak miało to miejsce w przeszłości. W Portugalczyka zdecydowanie warto inwestować. Jestem przekonany, że o zaufanie trenera nie musi się martwić. Kto jak nie Jurgen Klopp ma uczynić z niego gwiazdę światowego formatu? Pamiętajmy, że Mane, Salah, Firmino, Alisson czy van Dijk nie przychodzili do Liverpoolu ze statusami gwiazd. Oni się nimi stawali na miejscu. W tym wypadku hasło "You'll Never Walk Alone" nabiera nowego znaczenia. Nigdy nie chodzisz sam, bo zawsze jest przy Tobie grupa trenerów, która wyciąga z Ciebie absolutnego maksa. A możliwe, że nawet i trochę więcej.

Z drugiej strony mamy zaprawionego w boju żołnierza Jurgena Kloppa. Ale czemu tak właściwie nikt nie rozpatruje możliwości wspólnej gry duetu Jota - Firmino? Nominalnymi pozycjami Ci zawodnicy absolutnie się nie gryzą. Zważając na uniwersalność obu graczy oraz problemy Liverpoolu w obronie, na pewno prędzej czy później nadejdzie moment, w którym to Liverpool będzie musiał gonić wynik. Zakładam, że nie tylko ja chętnie zobaczyłbym wtedy całą ofensywną czwórkę razem na boisku, np. z Firmino w roli ofensywnego pomocnika lub nawet typowej "ósemki". Przecież umiejętności gry w obronie jak na napastnika posiada nietuzinkowe, a środek pola w ekipie "The Reds" stałby się jeszcze bardziej magiczny. Jota również daje komfort swojemu trenerowi. Przychodził do Liverpoolu jako skrzydłowy. Ostatnio został sprawdzony na pozycji numer "9" i spisał się na medal, a na pewno na to, żeby następny mecz również zacząć w wyjściowym składzie. Miejmy nadzieję, że trenerzy rozważają również takie ultra-ofensywne rozwiązania. Z pewnością oglądanie takiego Liverpoolu dostarczyłoby nam sporo rozrywki. Dla swojego dobra, liverpoolczycy muszą sprowadzić tylko w styczniu jakiegoś stopera, aby ich mecze nie kończyły się rezultatami 5:4. Dla nas byłoby to świetne, jednak tutaj pomyślałem trochę o możliwej palpitacji serc prawdziwych kibiców "The Reds". Chociaż po ostatnich latach raczej już nic nie powinno ich zaskoczyć.   

Pamiętajmy też w jakich czasach żyjemy. Nieobecność zawodników nie powodują już tylko kontuzje czy zawieszenia, ale również zakażenia COVID-em. Oczywiście nie życzymy żadnemu zawodnikowi żadnej drużyny zmagania się z chorobą, jednak na pewno "Coach Klopp" śpi spokojniej z myślą, że miejsc na przodzie ma 3, a absolutnie topowych zawodników na te miejsca czterech. Nie odkładajmy "Bobby'ego" na zakurzoną półkę. Nie zabijajmy również talentu jaki rozkwit (oby) na dobre w Diogo Jocie. Jurgen Klopp z pewnością będzie miał coraz większy ból głowy przy ustalaniu składu na najbliższe spotkania. Jednak taki ból głowy lubi każdy trener.

             

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]