Sty
26
2021
Skomentuj

Sentymenty nie wystarczyły. Dlaczego Frank Lampard został zwolniony z Chelsea?

Fatalna dyspozycja Chelsea w ligowych starciach z Arsenalem, Manchesterem City oraz Leicester City spowodowała, że Roman Abramowicz odstawił na bok sentymenty i postanowił rozstać się z menedżerem Frankiem Lampardem. Pomimo ogromnego uwielbienia kibiców “The Blues” względem piłkarskiej legendy, w ostatnim czasie spore grono fanów zdało sobie sprawę, że jedyną możliwością na uratowanie sezonu i poprawę gry jest zmiana menedżera. Jakie zatem błędy w klubie ze Stamford Bridge popełnił Frank Lampard?


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.


Miłe złego początki

Były wybitny zawodnik Chelsea obejmował swoją funkcję w niezwykle trudnym momencie. Nie dość, że klub został ukarany zakazem transferowym, to w dodatku przed sezonem drużynę opuścił jej wieloletni lider Eden Hazard. Braki kadrowe Anglik łatał wychowankami, którzy w normalnych okolicznościach najprawdopodobniej nie otrzymaliby swojej szansy w dorosłej ekipie “The Blues”. Objawienia w osobach Masona Mounta, Tammy’ego Abrahama czy Billy’ego Gilmoura to w dużej mierze zasługa właśnie Lamparda. 

Wynikowo wszystko również się zgadzało. Drużyna uplasowała się na czwartej lokacie w Premier League, która pozwoliła awansować do Champions League. Praktycznie nikt z grona ekspertów przed sezonem 2019/20 nie zakładał tak optymistycznego dla Chelsea scenariusza. W Lidze Mistrzów “The Blues” wyszli z grupy, odpadając z późniejszym triumfatorem, ekipą Bayernu Monachium. Na przejście tej przeszkody nie było praktycznie żadnych szans, o czym wszyscy związani z klubem doskonale wiedzieli. Finał rozgrywek FA Cup to również plusik przy pierwszym sezonie Lamparda na Stamford Bridge. Wydawało się zatem, że po całkiem udanym starcie nowego menedżera, latem, bardzo solidnie wzmocniona drużyna wykona kolejny krok w przód. Zamiast tego jednak poczyniła dwa kroki do tyłu. 

Wydatki były, stylu brak

Przed bieżącym sezonem Frank Lampard został obdarowany piłkarzami, którzy w ciężkich czasach pandemii byliby marzeniem każdego menedżera na świecie. Kupno Timo Wernera, Kaia Havertza, Hakima Ziyecha, Bena Chilwella, Edouarda Mendy’ego oraz zakontraktowanie Thiago Silvy miało sprawić, że Chelsea wmiesza się w walkę o triumf w Premier League, a przynajmniej zaliczy duży jakościowy skok. 

Okazało się jednak, że menedżer miał ogromne problemy z wkomponowaniem wymienionych graczy do drużyny. Werner oraz Havertz wyglądali na boisku bardzo niepewnie, sprawiali wrażenie pogubionych i zdezorientowanych. Były napastnik RB Lipsk wystawiany był już na różnych pozycjach, co patrząc na końcowy efekt przypomina raczej chaotyczne decyzje Lamparda niż przemyślaną strategię na odblokowanie snajpera. Havertz rozegrał natomiast zaledwie 11 z 24 spotkań na pozycji ofensywnego pomocnika, gdzie czuje się najlepiej. W pozostałych 13 meczach, rzucany po pozycjach, na których nie mógł uwolnić swojego potencjału zdobył raptem jednego gola… z czwartoligowym Morecambe w FA Cup.

To głównie brak kreatywności i pomysłu na grę w ofensywie był głównym zarzutem w stosunku do Franka Lamparda. Pomimo półtorarocznej kadencji ciężko było stwierdzić, w jaki sposób mają grać jego piłkarze. Sięgając wstecz, tacy menedżerowie jak Maurizio Sarri, Antonio Conte czy też Jose Mourinho od początku mieli jasną i klarowną wizję dotyczącą boiskowych poczynań swoich graczy. Zostawiła ona również ślad w klubowej gablocie, gdyż każdy z tych menedżerów wrzucił tam mniej lub bardziej cenne trofea. Lampard, dla którego pozyskano ofensywnych zawodników za blisko 170 mln w czasach, gdy czołowe europejskie kluby mocno zaciskają pasa, zostawił swój zespół na 9 miejscu w tabeli Premier League, pomiędzy Southamptonem a West Hamem. 

Brak zwycięstw z czołówką

Oczywiście trudne do zdefiniowania taktyczne pomysły Lamparda miały przełożenie na wyniki zespołu. Te w obecnym sezonie były druzgocące dla Anglika. Jeśli spojrzymy na tabelę, najsilniejszą ekipą, którą pokonała Chelsea, był zajmujący obecnie siódmą pozycję West Ham. Jak zatem widać, nadmierna ekscytacja po chwilowym wejściu na pozycję lidera, gdy “The Blues” pokonywali znajdujące się w strefie spadkowej Burnley, Sheffield United oraz będące na niewiele wyższym miejscu Newcastle i słabo radzące sobie z silniejszymi rywalami Leeds United była zdecydowanie przedwczesna.

Tarcia wewnątrz drużyny 

Jak dowiedzieliśmy się z obszernego artykułu umieszczonego na łamach “The Athletic”, szatnia podzieliła się na dwa obozy - wspierający Lamparda oraz podchodzący do niego bardzo sceptycznie. Nie ma sensu powielać treści przytoczonych na angielskim portalu. Warto jednak przyjrzeć się jednemu nazwisku. Rzekomo jednym z prowodyrów buntu miał być Antonio Rudiger. Niemiec był niezadowolony ze swojej pozycji w klubie, zwłaszcza, że w reprezentacji nadal był jednym z podstawowych stoperów, na którego w ostatniej edycji Ligi Narodów konsekwentnie stawiał selekcjoner Joachim Loew. Cóż jednak z tego, skoro w hierarchii stoperów Rudiger spadł aż na piąte miejsce i znalazł się na liście do odstrzału. Ostatecznie został jednak na Stamford Bridge, lecz pierwszy ligowy występ zanotował dopiero w dziewiątej kolejce.

Cóż zatem się stało, że nagle, w niezwykle istotnym momencie sezonu, kiedy to posada Lamparda wisiała na włosku, ten wstawił Niemca do wyjściowej jedenastki w starciach z Fulham (1:0) oraz Leicester City (0:2)? Skoro wiesz, że twoja głowa powoli wędruje pod gilotynę, raczej nie decydujesz się na desygnowanie do gry piłkarza, którego usilnie chciałeś pozbyć się z drużyny. Chyba że Lampard, chcąc załagodzić nastroje w szatni, starał się tym samym nieco udobruchać mającego posłuch wśród kolegów Rudigera. Tak czy siak, takie działanie jest mocno nielogiczne, co nie wystawia najlepszego świadectwa menedżerowi. 

Stałe fragmenty zasługą Lamparda? No nie

Właściwie jedynym pozytywem w porównaniu do poprzedniego sezonu jest postawa Chelsea przy stałych fragmentach gry. Wygląda ona znacznie lepiej - cytując klasyka - zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Widać to najlepiej na przykładzie Kurta Zoumy. Francuski stoper zdobył już w tym sezonie Premier League aż cztery gole. Nie jest to jednak bezpośrednią zasługą Franka Lamparda, lecz Anthony’ego Barry’ego. 34-latek dołączył do sztabu szkoleniowego Chelsea latem tego roku z zadaniem poprawy właśnie tego elementu gry. Lamparda można zatem pochwalić jedynie za to, iż oddał sprawy w ręce specjalisty. 

Zmiana perspektywy? 

Lamparda poza wynikami w pierwszym sezonie można pochwalić za wspomniane już mocne promowanie piłkarzy z akademii Chelsea. Jak trafnie zauważył Michał Zachodny w swoim podcaście poświęconym kadencji Anglika na Stamford Bridge, ostatni mecz Lamparda na stanowisku idealnie podsumował jego ideę właśnie w tym zakresie - kapitanem na spotkanie z Luton Town został Mason Mount, hattrickiem popisał się Tammy Abraham, a kapitalny występ zaliczył Billy Gilmour. Kibice Chelsea mają zatem nadzieję, że za kilka lat kadencję Lamparda będzie się wspominać właśnie z tej perspektywy, zapominając nieco o słabej postawie ekipy na boisku. 

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]