
Arsenal zainteresowany kolejnym, ofensywnym zawodnikiem
Arsenal naprawdę ambitnie podszedł do obecnego okienka transferowego, w szczególności skupiając się na wzmocnieniu formacji ofensywnej. Do zespołu już dołączy Willian, a lada moment na kolejne wypożyczenie przyjdzie Dani Ceballos. Zadbano też, by Pierre-Emerick Aubameyang podpisał nowy kontrakt i wciąż był gwiazdą napadu. "Kanonierzy" jednak nie zamierzają na tym poprzestawać.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Ledwie wczoraj pisałem o tym, że londyńczycy weszli w dyskusje z Lyonem odnośnie pozyskania ich ofensywnego pomocnika Houssema Aouara. To może okazać się trudniejsze, niż im się wydaje, bo młody Francuz ma za sobą kapitalny sezon i jeszcze przynajmniej kilka takich przed sobą, w związku z czym będzie bardzo drogi. Arsenal jednak nie pokłada wszystkich swoich nadziei w tym transferze, słusznie rozglądając się za potencjalnymi alternatywami. Jedną z nich znalazł wręcz pod nosem, bo w tym samym mieście. Mowa bowiem o zawodniku West Hamu United.
— London Sources™ (@LondonSources) September 3, 2020
Konkretnie rzecz ujmując, o Felipe Andersonie. Brazylijczyk, w przeciwieństwie do wyżej wspomnianego Francuza, ma za sobą akurat fatalny sezon. Strzelił w nim tylko jedną bramkę i zanotował ledwie 5 asyst. Warto przypomnieć, że przecież dwa lata temu twierdzono, że powinien przejść z Lazio do lepszego zespołu niż West Ham, bo stać go na więcej. Jak się okazuje, po kilkunastu miesiącach ma problem odnaleźć się nawet w ekipie "Młotów". Arsenal musi więc liczyć, że wyciągnie go na promocji lub na wypożyczenie i zrobi z niego jokera wchodzącego z ławki. Inaczej ta transakcja nie będzie miała sensu, bo płacenie za skrzydłowego sumy podobnej do tej, za którą go ściągano, czyli do 38 milionów euro, byłoby wręcz niedorzeczne. Tak samo zresztą jak wiara w to, że gość nagle odbuduje się i od razu wskoczy do pierwszego składu, stając się gwiazdą drużyny i przy okazji podwajając potencjał, który wyczuwano u niego w Lazio. Normalnie napisałbym, że jeśli transfer brzmi nieopłacalnie, to Arsenal na pewno go zrobi, ale w tym okienku naprawdę działa mądrze. Sądzę więc, że jeżeli nie da się Brazylijczyka sprowadzić po bardzo promocyjnej cenie lub w ramach korzystnego wypożyczenia, to nie zostanie on sprowadzony wcale.