.jpg)
Borussia Dortmund traci lidera!
W tym sezonie Bundesligi dzieje się aż nadto. Na jesień mogliśmy się zachwycać Borussią Dortmund, która miała zdetronizować Bayern po sześciu latach. Niestety, ale druga część sezonu dla BVB nie układa się tak kolorowo i przez własne błędy zaprzepaścili siedmiopunktową przewagę nad Bawarczykami. W zeszłym tygodniu zrównali się z nimi punktowo po przegranej z Augsburgiem (1:2), a po dzisiejszym meczu spadli na drugie miejsce w tabeli pomimo zwycięstwa.
Składy BVB - Stuttgart:
- BVB: Bürki – Wolf (88' Zagadou), Akanji, Diallo, Hakimi – Götze, Witsel, Reus – Sancho, Alcácer (90+1' Delaney), Guerreiro (79' Pulisic)
- Stuttgart: Zieler – Pavard, Kabak, Kempf, Beck – Castro, Ascacíbar, Insua (88' Gomez) – Esswein, González (74' Gentner), Zuber (70' Donis)
Składy Bayern - Wolfsburg:
- Bayern: Neuer - Kimmich, Boateng, Hummels, Rafinha - Thiago, Martinez (54' Goretzka) - Müller, Rodriguez (74' Sanches), Gnabry (55' Ribery) - Lewandowski
- Wolfsburg: Casteels - William, Knoche, Brooks, Roussillon - Guilavogui - Gerhardt (83' Malli), Arnold (68' Rexbecaj) - Mehmedi (58' Steffen), Brekalo - Weghorst
No właśnie, Borussia wygrała spotkanie z Stuttgartem 3:1, ale nie udało im się utrzymać pozycji lidera tabeli. Bayern Monachium rozgromił VfL Wolfsburg na własnym stadionie aż 6:0, przez co mają teraz lepszy bilans bramkowy od BVB. Niby wszystko nadal leży w nogach piłkarzy z Dortmundu, ale atakowanie mistrzów Niemiec z drugiego miejsca zawsze im źle wychodziło, a to źle wróży na resztę sezonu. Poza pogromem na Allianz Arenie to warto wspomnieć, że Robert Lewandowski już oficjalnie został najskuteczniejszym obcokrajowcem w Bundeslidze, strzelając 197 bramek. Dzisiaj dołożył dwa gole i walnie przyczynił się do zwycięstwa nad "Wilkami"
Wróćmy do BVB, bo trochę trzeba o niej porozmawiać. Mecz ze Stuttgartem nie układał się po myśli gospodarzy, ponieważ kolejny raz musieli przedzierać się przez mur postawiony przez przeciwników. Ostatnimi czasy nie wychodziło im to absolutnie, bo przecież przegrali przez to z Augsburgiem i Tottenhamem. Dziś jednak udało im się aż trzy razy pokonać Rona-Roberta Zielera. Otwierająca bramka padła dopiero w 62. minucie gry, kiedy to Gonzalo Castro sfaulował w polu karnym Jadona Sancho. Na początku sędzia chciał przyznać rzut wolny dla BVB, jednak VAR szepnął mu, że powinien być rzut karny. Do jedenastki podszedł nikt inny jak Marco Reus i silnym strzałem ustalił wynik meczu na 1:0.
Kiedy wydawało się, że to Borussia pójdzie za ciosem i zacznie ładować bramki jak szalona, to nagle Stuttgart otrzymał rzut wolny z lewej części boiska. Piłkę dośrodkował wspomniany już wcześniej Castro, a Marc-Oliver Kempf strzałem głową wyrównał stan gry w 71. minucie spotkania. Cudownie.
Lucien Favre zareagował na to wydarzenie i parę minut później wpuścił na boisko Christiana Pulisica. Był to pierwszy mecz od dawna, w którym Amerykanin przyczynił się do wygranej. Ostatnią bramkę w Bundeslidze strzelił na jesieni w meczu z Hoffenheim (1:1), tutaj jednak rozruszał grę i dał pozytywny impuls swoim kolegom. Dzięki niemu (no i dzięki małemu zamieszaniu w polu karnym) Paco Alcacer zdobył swojego 14. gola w tym sezonie ligowym, a w ostatnich sekundach spotkania sam strzelił bramkę na 3:1. Kiedy wchodził pomyślałem sobie "PO KIEGO GRZYBA ŻEŚ GO WPUŚCIŁ?!", ale Pulisic zamknął mi i pewnie nie tylko mi usta. Nie zmienia to jednak faktu, że 64 miliony, które za niego wyłożyła Chelsea, jest grubą przesadą.
Bayern wraca tam gdzie jego miejsce, a BVB musi spiąć poślady i znów przypomnieć sobie, jak gra mistrz Niemiec. Pewne jest jednak to, że emocji w tym sezonie nam nie brakuje.