
Wolfsburg bawi się coraz odważniej
Niepozorny i cichutki w tym sezonie Wolfsburg nie tylko może załapać się na Ligę Mistrzów, na powrót do której czeka już od kilku sezonów, ale także uprzykrzyć życie... każdemu po kolei! "Wilki" coraz odważniej zaczynają swoją transferową ekspansję, która mocno koliduje z planami przeciwników.
Nie tak dawno było wicemistrzostwo, Puchar Niemiec, Superpuchar, europejskie wojaże, klepanie Bayernu... Teraz został po tym tylko pył, który - to trzeba przyznać - zaczyna ostatnio kształtować się w feniksa. Trener Bruno Labbadia dość niespodziewanie odbudował kopiący się po czołach zespół i uporządkował szeroką, zbudowaną w chaotyczny sposób kadrę, która często była komponowana w sposób zaprzeczający jakiejkolwiek logice. Pewnych gości latem trzeba będzie sprzedać, ale Wolfsburg będzie też kupował, a patrząc na medialne doniesienia, wzmocnienia będą takimi prawdziwymi wzmocnieniami. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że "Wilki" z butami wpierniczą się w cele transferowe przeciwników i bezczelnie spróbują podebrać im upatrzonych wcześniej ludzi!
Zaczęło się od trenera Marco Rose, wyśmienitego specjalisty z RB Salzburga, który jeszcze od zeszłego roku był łączony z Hoffenheim. Było niemalże pewne, że urodzony w Lipsku szkoleniowiec przybędzie do Sinsheim, żeby zastąpić Juliana Nagelsmanna, który od nowego sezonu będzie w tym Lipsku pracował. Wszyscy byli już właściwie przekonani, że całość potoczy się zgodnie ze scenariuszem, ale oficjalki jak nie było, tak nie było. No i nagle okazało się dlaczego. Otóż w walce o "przyklepanego" Rosego uaktywnił się Wolfsburg, który ni z tego, ni z owego stał się faworytem w walce o Niemca. Hoffenheim poległo z kretesem i musiało zadowolić się asystentem z Ajaxu Amsterdam - Alfredem Schreuderem.
Wolfsburg jednak szedł dalej. I latem, i teraz zimą mnóstwo klubów Bundesligi chciało ściągnąć w swoje szeregi Kevina Mbabu z Young Boys Berno - takiego dzika grającego na prawej obronie. W każdym przypadku na plotkach się jednak kończyło i takie firmy jak Eintracht, Lipsk, Schalke czy Mönchengladbach najprawdopodobniej rezygnowały ze szwajcarskiego gracza (mówię najprawdopodobniej, bo nigdy nie wiadomo). Teraz - o czym informowaliśmy Was dokładniej TUTAJ - do gry wkroczyły "Wilki", choć akurat nie jest to jeszcze nic pewnego. Ale mimo wszystko... mają rozmach! Z jednej strony defensywy Mbabu, z drugiej fenomenalny Jerome Roussillon (jeśli go nie stracą) - to byłoby dobre!
Przejdźmy zatem do najświeższych doniesień, które z kolei mocno komplikują życie RB Lipska. W lutym austriackie media podały informację o tym, że RasenBallsport jest już dogadany ze środkowym pomocnikiem kuzyna z Salzburga, Xaverem Schlagerem, co nie było zupełnie żadną sensacją - rzecz jasna pisaliśmy o tym szerzej TUTAJ. Nie od dziś wiadomo, że przeprowadzki z Austrii na teren byłego NRD są całkowitą normalką, która odbywa się w ramach tej samej firmy produkującej energetyki. Dlatego wiele osób pokiwało z aprobatą głową i przyjęło tą niezwykle prawdopodobną plotkę do wiadomości, ale nagle... tak, tak, macie rację - do gry wkroczył Wolfsburg!
Rozmawiałem z Xaverem i powiedział mi, że nie podpisał przedwstępnej ani żadnej innej umowy z Lipskiem - powiedział dyrektor sportowy Salzburga, Christoph Freund, uwiarygadniając te doniesienia. Jeśli dodamy do tego plotki łączące trenera Marco Rose z "Wilkami", otrzymamy całkiem prawdopodobną historię o szkoleniowcu, który bierze do nowej drużyny piłkarza ze swojej starej drużyny, co w futbolu jest rzeczą bardzo często spotykaną. Podziw jednak budzi rozmach, z jakim robi to wszystko dyrektor sportowy Wolfsburga, Jörg Schmadtke. Bez obaw wchodzi tam, gdzie mu się podoba i korzysta z pieniędzy przelewanych hojnie przez Volkswagena, a przynajmniej próbuje to robić, bo oczywiście jeszcze nic nie zostało oficjalnie potwierdzone. Jednak same starania mogą się podobać.
Nie będę już rozwodził się szerzej na temat doniesień o transferze Ihlasa Bebou, który jest jednym z najlepszych piłkarzy będącego o krok od spadku Hannoveru, ale on też pokazuje, że Wolfsburg ma bardzo ciekawy plan na nadchodzące okienko transferowe. Co lepsze - i co również pokazuje odwagę Schmadtkego - mimo tego że za dobry wynik odpowiada w tym sezonie trener Labbadia, jego w lipcu w klubie już nie będzie, co zostało oficjalnie ogłoszone. Czemu? Bo nie nadawał z dyrektorem sportowym na tych samych falach... Żeby się tylko Schmadtke nie przejechał, bo choć na papierze to wszystko wygląda imponująco, to latem nadal trzeba będzie kontynuować przebudowę i w dodatku oczyścić kadrę z piłkarzy, którzy nie są w niej potrzebni, a których jest w niej całkiem sporo. No i nowy trener = nowa myśl, co oznacza, że tak naprawdę może być różnie.