
''Bruma nie chce już grać dla Lipska''
Ściągając młodzieżowego reprezentanta Portugalii, wydawało się, że RB Lipsk robi naprawdę dobry biznes. Bruma zasłynął w przeszłości z paru efektownych akcji i widowiskowych bramek, dlatego też wydawało się, że może dodać Bundeslidze szczypty kolorytu i szaleństwa. No nie dodał.
Trzeba powiedzieć wprost, że urodzony w Gwinei Bissau skrzydłowy to transferowy niewypał. W pierwszym sezonie - w sensie 2017/18 - grał nawet sporo, czasem coś strzelił, czasem asystował, ale niedosyt pozostał. W minionym sezonie jego rola w drużynie była zdecydowanie mniejsza i choć ogólnie rzecz biorąc Bruma na boisku pojawił się 27 razy, to przesadnie wielu minut na boisku nie uzbierał, a na wiosnę z ławki podniósł się tylko pięciokrotnie. 24-latek mocno irytował swoimi bezmyślnymi akcjami i próbami szalonych dryblingów, które nie przynosiły prawie żadnych efektów, więc nie może dziwić, że grał mało. To oczywiście nie mogło mu się spodobać, dlatego wyraził chęć odejścia, z którą Lipsk nie ma zupełnie żadnego problemu.
Bruma znajduje się na rynku transferowym. Po ostatnim sezonie już nie chce grać w RB Lipsk. Niemcy oczekują za niego 15 mln euro, Spartak Moskwa i PSV Eindhoven już złożyły odpowiednie oferty.
Taka sytuacja z ust agenta piłkarza, Catio Balde. 15 mln euro to kwota, którą RasenBallsport zapłacił dwa lata temu Galatasaray za ściągnięcie Brumy. No, było to 12,5 mln euro, które mogło wzrosnąć w przypadku bonusów - i wzrosło. Niemcy dobrze kombinują i chcą odzyskać zainwestowane pieniądze, chociaż rzecz jasna i tak będą do tyłu, bo pensji wypłaconej Portugalczykowi nikt im nie zwróci. Spartak i PSV wydają się klubami adekwatnymi do umiejętności 24-latka, chociaż ofertę złożyło także FC Porto. Bruma jest otwarty na wszystkie opcje, ale najchętniej powróciłby do kraju, który wychował go na piłkarza, tyle że "Smoki" zaproponowały jedynie 10 mln euro. Za mało dla Lipska.
Zobaczymy, czy Portugalczycy podbiją ofertę, ale jeśli nie to i tak nic się nie stanie. Czas Brumy w Bundeslidze dobiegł końca i już go w barwach Lipska nie zobaczymy. Pewniaczek.