
Niełatwe życie Niko Kovaca - kolejny kandydat do zastąpienia Chorwata
Nie ma zbyt wielu powodów, by zazdrościć Niko Kovacowi. Cokolwiek Chorwat by nie zrobił podczas swojej pracy w Bayernie Monachium, jego działania zawsze znajdą krytyków. Do trenera wicelidera Bundesligi muszą docierać głosy o ewentualnym zatrudnieniu Ralfa Rangnicka, ale starszy z braci Kovać ma w swoim zanadrzu bardzo ważnych popleczników - aktualni szefowie klubu nie przewidują, by trener nie wypełnił kontraktu kończącego się w 2021 roku, chociaż w klubie istnieje dwugłos.
Faktem jest, że Bawarczycy nie mają za sobą zbyt wymarzonego początku sezonu. Trzeba jednak oddzielić od siebie zmagania w Lidze Mistrzów od tego, co obserwujemy podczas meczów Bundesligi. Na europejskiej scenie tylko trzy zespoły na półmetku fazy grupowej mają komplet punktów - jest to PSG, Manchester City oraz właśnie Bayern Monachium. A jeśli chodzi o ligę niemiecką, to Bayern dość niespodziewanie stracił już w tym sezonie aż 9 punktów i widzi plecy sensacyjnego lidera z Mönchengladbach, chociaż strata do lidera to zaledwie jeden punkt.
Decydująca dla przyszłości Kovaca może okazać się data 15 listopada. To właśnie na ten dzień zaplanowano wybory nowego prezesa oraz przewodniczącego rady nadzorczej w Bayernie Monachium, bo 67-letni Uli Hoeness latem tego roku ogłosił przejście na emeryturę. Nowy człowiek na stanowisku prezesa na pewno będzie chciał ułożyć zespół po swojemu, a przecież może się okazać, iż Niko Kovać dla nadchodzącego prezesa nie będzie trenerem "z jego bajki". A jak podaje Christian Falk, już w tym momencie istnieje w klubie opcja mówiąca o zatrudnieniu Ralfa Rangnicka, który po raz ostatni na ławce trenerskiej pojawił się na koniec sezonu 2018/2019 jako szkoleniowiec RB Lipsk. 61-letni Rangnick, obecnie sprawujący funkcję dyrektorską ds. piłkarskich w koncernie Red Bulla, jest przede wszystkim głównym faworytem Karla-Heinz'a Rummenigge czyli kolejnej ważnej persony w zarządzie klubu.
Mało kto jednak bierze pod uwagę fakt, że przyszłość Kovaca rozstrzyga się na zielonej murawie. To od postawy piłkarzy Bayernu w dużej mierze zależy to, kto będzie ich prowadził w następnych miesiącach. Gra "Die Roten" na pewno nie przekonuje tak jak powinna, ale w tym sezonie widzieliśmy już kilku piłkarzy Bayernu w naprawdę fenomenalnej formie. Niezastąpiony jest przede wszystkim Robert Lewandowski, który strzela gole z nieziemską regularnością. Polak od momentu inauguracji sezonu w Niemczech nie trafił na listę strzelców w jednym meczu - był to Superpuchar Niemiec przeciwko Borussii Dortmund. Patrząc chłodnym okiem na wydarzenia rozgrywane przy Säbener Straße, Niko Kovać zasługuje na wotum zaufania. W piłce chodzi w końcu o regularne punktowanie, a nie o walory artystyczne - to nie łyżwiarstwo figurowe. A jestem zdania, że gdyby Bayern prezentowałby się naprawdę fatalnie, to już dawno pisalibyśmy o Niko Kovacu jako bezrobotnym trenerze.
Not true (True: Rangnick is still an Option for the future at @FCBayern without Uli Hoeneß/ the President is retiring at the 15.11./ But: the Club and Kovac still want to fulfill the contract til 2021) https://t.co/BgRwJSIdGY
— Christian Falk (@cfbayern) October 28, 2019