.jpg)
Oko na Polaków - główne role Polaków w Bundeslidze
Od wielu lat symbolem Bundesligi jest Robert Lewandowski. Reprezentant Polski jest niewątpliwym królem niemieckich boisk, ale co jakiś czas słyszymy o popisach innych Polaków. W dniu dzisiejszym błysnęło nawet dwóch, naszych rodaków - Dawid Kownacki oraz Rafał Gikiewicz. Ten pierwszy wrócił na boisko po poważnych problemach zdrowotnych i od razu zapewnił swojemu zespołowi komplet punktów. Jeśli chodzi o bramkarza Augsburga, to tutaj również mamy powody do radości - do Bawarii przyjechała Borussia Dortmund i wyjechała z Augsburga bez punktów.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Zacznijmy chronologicznie czyli od meczu 2. Bundesligi. Fortuna Düsseldorf podejmowała na własnym stadionie Wurzburger Kickers i z naszej perspektywy mecz zaczął się dopiero w drugiej połowie. W 73. minucie meczu na boisku zameldował się wspomniany Dawid Kownacki i przypomniał się kibicom w najlepszy, możliwy sposób. Były napastnik Lecha Poznań potrzebował zaledwie dziesięciu minut, by wpisać się na listę strzelców i tym samym zapewnił swojej drużynie premierowe zwycięstwo w tym sezonie 2. Bundesligi. Polak popisał się niesamowitą czujnością, bo zauważył bramkarza wypuszczającego piłkę z rąk i wbił bezpańską piłkę do siatki z najbliższej odległości. Cieszy przede wszystkim fakt, że Polak przypomniał sobie o tym, jakie uczucia towarzyszą przy zdobywaniu bramek. Kownacki mógł mieć problemy z przypomnienie sobie tego, bo poprzednio zdobył bramkę blisko półtora roku temu - w maju zeszłego roku. Wierzymy, że dzisiejszy mecz będzie dla Kownackiego trampoliną do lepszych dni, bo wcześniej pojawiały się ogromne problemy zdrowotne: najpierw była kontuzja, a niedawno Polak był jedną z osób zakażonych koronawirusem w Fortunie.
Przejdźmy teraz do tego, który od dłuższego czasu wyrabia sobie dobrą opinię. Rafał Gikiewicz w zeszłym sezonie był głównym architektem sukcesu Unionu Berlin, który utrzymał się w Bundeslidze. Bramkarz wyszedł jednak z założenia, że nadszedł moment na zmianę otoczenia i dołączenie do klubu, który ma nadzieję na większe sukcesy. Tym sposobem Gikiewicz, który za miesiąc skończy 33 lata, przeniósł się do Augsburga. Przed sezonem pojawiały się słowa wątpliwości, bo nowy klub Rafała Gikiewicza miał fatalny sezon i do samego końca walczył o utrzymanie. Ten sam klub pokazuje jednak, jak wiele może się zmienić na przestrzeni zaledwie kilku tygodni.
Za nami dopiero kilka spotkań drugiej kolejki, ale już teraz wiemy jedno - Augsburg będzie należał do wąskiego grona zespołów z kompletem zwycięstw. Dzisiejsze było całkowicie niespodziewane, bo rywalem Augsburga była Borussia Dortmund. Podopieczni Luciena Favre'a od samego początku narzucili swoje tempo gry i chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Gospodarze wytrzymali jednak zapędy ofensywne przeciwników i po jakimś czasie sami doszli do głosu. W efekcie Augsburg dość niespodziewanie objął prowadzenie pod koniec pierwszej połowy - Daniel Caligiuri fantastycznie dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a najwyżej do główki wyskoczył Felix Uduokhai. W drugiej połowie Borussia wciąż próbowała prowadzić według własnego pomysłu, który jednak pojawił się wyłącznie w notesiku trenera i żaden z piłkarzy nie był w stanie wcielić go w życie. A nawet jeżeli dochodziło do sytuacji bramkowej, to na posterunku zawsze był Rafał Gikiewicz.
Gdyby nie bardzo dobra dyspozycja Polaka, to Augsburg praktycznie mógłby całkowicie zapomnieć o zwycięstwie nad Borussią. Skoro jednak BVB nie potrafiło doprowadzić do wyrównania, to Augsburg skrzętnie z tego skorzystał i niespodziewanie byliśmy świadkami dwubramkowego prowadzenia ze strony gospodarzy. Florian Niederlechner zagrał prostopadłą piłkę za plecy obrońców, a Daniel Caligiuri skorzystał ze swojego atutu czyli szybkości. Niemiecki skrzydłowy wyprzedził Thomasa Meunier i pewnie pokonał bramkarza w sytuacji sam na sam. Wyciąganie większych wniosków po dwóch kolejkach mija się z celem, ale zmierzmy się z faktami - Augsburg w tym momencie jest liderem Bundesligi!
Kownacki z golem na 1:0 dla Fortuny osiem minut po wejściu. Nareszcie. Czekał na to blisko półtora roku.
— Michał Trela (@MichalTrelaBlog) September 26, 2020
We're top of the league!
— FC Augsburg (@FCA_World) September 26, 2020
We're top of the league!
We're FC Augsburg, we're top of the league! 🎶 pic.twitter.com/SH7uhmd946
Wybiegał Augsburg tę wygraną. Można powiedzieć, że grali w przewadze liczebnej (11 km i 27 sprintów więcej). Czymś trzeba zredukować różnicę w umiejętnościach. Brawo @gikiewicz33!https://t.co/xQzGj21tdY
— Tomasz Urban (@tom_ur) September 26, 2020