
Courtois jedną nogą w Madrycie
Jeśli zostaje się najlepszym bramkarzem Mundialu, należy się spodziewać tego, że telefon będzie dzwonił nieprzerwanie przez najbliższe kilka tygodni. Oczywiście nie chodzi mi tu tylko o rodzinę i przyjaciół telefonujących z gratulacjami, ale głównie o potencjalnych, nowych pracodawców. Tych bowiem będzie na pęczki. Jeśli do tego dodamy fakt, że poza Mistrzostwami Świata również jest się jednym z najsolidniejszych golkiperów na globie, na smartfonie będą wyświetlały się tylko numery z absolutnie topowych klubów. Nic więc dziwnego, że do Thibaout Courtoisa ostatnio wydzwaniają praktycznie tylko z Madrytu. Wiele wskazuje na to, że telefony niedługo przestaną brzęczeć, ponieważ Belg po prostu osiądzie tam na stałe.
Jak podaje Cope, kwestia transferu Courtoisa jest już niemalże przesądzona. Źródło podaje nawet, że transakcja może zostać zamknięta w przeciągu kilkudziesięciu najbliższych godzin. Królewscy mieli już wszystko ustalić zarówno z samym piłkarzem, jak i z The Blues. Real Madryt ma zapłacić za bramkarza około 35 milionów euro. Nie wiadomo jeszcze na jak długo zwiąże się on z nowym klubem, ale możemy przypuszczać, że będzie to standardowa umowa na pięć lat.
Tak, ja też jestem w szoku, że bramkarz o takich umiejętnościach, będzie kosztował ledwie 35 baniek. Belg jest jednym z najlepszych golkiperów na świecie i Chelsea powinna żądać za niego dwukrotności tej sumki. Rozumiem, że jego wartość obniża fakt, że za rok wygasa mu kontrakt i mógłby być do wyjęcia za darmo, ale wciąż sądzę, że to za tanio. Jeśli Courtois faktycznie będzie tyle kosztował, Real dokona rabunku w biały dzień.
Transfer Belga może też spowodować dwie rzeczy. Po pierwsze, w bramce Chelsea pojawi się wakat, więc Abramowicz będzie zdeterminowany, by sięgnąć po Alissona. Już wcześniej mówiło się, że Brazylijczyk dołączy do The Blues w przypadku odejścia Courtoisa. Po drugie, zwiększa to prawdopodobieństwo transferu Hazarda. Obaj panowie są bliskimi przyjaciółmi i bardzo chcieliby dalej grać razem. Są poniekąd transakcją wiązaną, zupełnie jak alkohol i kac, z tą różnicą, że Real nie będzie w związku z nimi cierpiał.