
Lenglet broni Dembele. Słusznie? Wątpimy
Przez ostatnie kilkanaście lat piłkarze, nawet ci najlepsi na świecie, którzy dla wielu są idealnym przykładem do naśladowania przeszli ogromną transformację. Dla przykładu taki Neymar, dla którego w przeszłości najważniejszy był trening i zdobywanie kolejnych trofeów, zmienił się w rozwydrzonego dzieciaka, który zamiast trenować i stawać się coraz lepszym, zaczyna stawiać na karierę streamera i pogrywa sobie w przeróżne gierki. Nie inaczej jest również z Ousmane Dembele, który tytuł dzbana roku wygrał już w październiku, a pomimo tego wciąż odwala dziwne rzeczy.
Wszystkim odpałów Dembele raczej nie zliczymy na palcach jednej ręki, więc odniosę się do ogółu i do tego, co o francuskim skrzydłowym sądzą jego koledzy z drużyny. Nie tak dawno, bo w zeszłą sobotę Barcelona bardzo łatwo pokonała w derbach Espanyol, a Dembele odegrał w tym meczu pierwsze skrzypce, zdobywając bramkę i notując asystę. No fajnie, raz wyszło, ale warto pamiętać, że jutro też jest dzień, w którego trakcie może być arcyważny trening, który może przesądzić o twoim losie. Chyba wszyscy doskonale wiedzą, co następnego dnia zrobił Dembele. Tak, dokładnie. Spóźnił się na trening, przez co musiał trenować indywidualnie.
Spoko, każdemu się zdarza, ale w przypadku Dembele chyba zbyt często. To go boli noga, to musi odpalić streama z Fortnite'a, a to inne tysiąc wymówek. Gościowi po transferze do Barcelony ewidentnie odwaliło i ten, zamiast stawać się coraz lepszym piłkarzem, powoli stawia na karierę pro gamera. No dobra, ale co na to koledzy z zespołu? W bardzo ciekawy sposób na temat Dembele, wypowiedział się jego rodak - Clément Lenglet. Francuski stoper nie widzi nic złego, w zachowaniu oraz stylu życia młodego skrzydłowego i uważa, że jego wyczyny na boisku są ważniejsze niż punktualność.
Wszystko fajnie, ale może jest jeszcze coś takiego jak szacunek do drugiej osoby? Wyobrażacie sobie taką sytuację, że cała drużyna przychodzi, kiedy chce tylko dlatego, że mają w drużynie dzbana, który nie zna słowa punktualność i zamiast po wyczerpującym meczu położyć się do łóżka, musi jeszcze trzasnąć rundkę w Fortnite'a? Jak dla mnie jest to sytuacja niedopuszczające i w sumie zdziwiła mnie ta wypowiedź Lenglet'a. A może Dembele rzucił jakimis V-Dolcami Clementowi i ten mówi jak mu pan rozkaże? Tego nie wiem, ale wiem jedno. Jak tak dalej pójdzie, to już niebawem zamiast piłkarzy, na boisku zobaczymy ich boty, którymi zza konsoli będą kierować oni sami.