
Tuchel zmierza w kierunku drzwi
Życie w Paryżu to nie życie jak w Madrycie. Stolica Francji słynie bowiem nie tylko z rogalików i ślimaków, ale też z kapryśnych gwiazdeczek piłkarskich, którym wydaje się, że są pępkami świata. A tu trzeba trofea wygrywać, Ligę Mistrzów czy... Puchar Francji! Bo tego PSG nie zdobyło, przez co Thomas Tuchel nie może czuć się zbyt pewnie.
Umówmy się - będąc Paris Saint-Germain, wstydem jest nie wygrywać wszystkiego na krajowym podwórku. Paryżanie mają tyle hajsu i taką pakę, że chyba nigdzie indziej w czołowych ligach nie ma tak wielkiej dysproporcji między nimi a resztą stawki - oczywiście na ich korzyść. A mimo tego ekipa ze stolicy wygrała w tym sezonie tylko jedno trofeum - tytuł mistrza Francji. Przerżnęli Puchar Francji, Puchar Ligi Francuskiej, no i oczywiście Ligę Mistrzów, co nie stawia im dobrej opinii. Krajowy dublet powinien być dla nich oceną dopuszczającą, tymczasem oni to przerąbali.
"L'Equipe" podaje, że m.in. przez to szatnię zaczął tracić trener Thomas Tuchel. Jego pozycja była w przeszłości mocna, ale ostatnie niepowodzenia i niesnaski spowodowały, że Niemiec nie ma tam już tak kolorowo i nie może ze spokojem wpatrywać się w wieżę Eiffela. RMC Sport podaje natomiast, że o ile wcześniej Tuchel mógł spać kolorowo, o tyle teraz może mieć już pewne koszmary. Bardzo możliwe jest to, że katarscy szefowie byłego trenera Borussii Dortmund i Mainz wkrótce się z nim pożegnają, a ten będzie musiał udać się do pośredniaka.
Tuchel pracuje w Paryżu od zeszłego roku. Do tej pory poprowadził zespół w 50 meczach. Zanotował 38 zwycięstw, pięć remisów i siedem porażek. Nie ma to jednak zupełnie żadnego znaczenia, bo - jak już napisałem - mając w kadrze Neymara, Kyliana Mbappego, Edinsona Cavaniego czy Marco Verrattiego trzeba po prostu klepać ogórków. Dostać smary od Manchesteru United, Guingamp i Stade Rennes? No nie wypada...