
Oko na Polaków - Polacy wciąż w gazie
W sobotę przyglądaliśmy się zmaganiom reprezentantów Polski na Półwyspie Apenińskim, a dzisiaj Polacy błyszczeli w różnych częściach Starego Kontynentu. O swoim istnieniu przypomniał nam Artur Sobiech, który coraz pewniej czuje się na tureckich boiskach. Oprócz tego Sebastianowi Walukiewiczowi nie robi różnicy czy gra z orzełkiem na piersi, czy gra w klubie - młodzieniec rozpycha się coraz mocniej w hierarchii stoperów. A na sam koniec pozostał nam Łukasz Fabiański, który rywalizował w derbach Londynu przeciwko Tottenhamowi.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Obecny zespół Artura Sobiecha - Fatih Karagümrük - ma bardzo dobry początek sezonu ligi tureckiej, jak na fakt bycia tegorocznym beniaminkiem. W ten weekend zaczęła się piąta kolejka Süper Lig, a zespół z aglomeracji Stambułu przegrał zaledwie jeden mecz i w tym momencie jest wiceliderem tabeli, chociaż czeka nas jeszcze kilka spotkań w dniu dzisiejszym, a więc spadek o kilka pozycji jest nieunikniony. Cieszy nas przede wszystkim to, że trener drużyny znajduje Arturowi Sobiechowi miejsce w wyjściowym składzie, bo rywalem 30-letniego napastnika jest Mevlüt Erdinç, który w przeszłości występował m.in.: Paris Saint-Germain, Hannoverze czy Fenerbahçe. Były piłkarz Lechii Gdańsk odwdzięcza się za obdarzone zaufanie i zdobywa bramki. Dzisiejszy gol ma wyjątkowy smak, bo rywalem Fatih Karagümrük była Kasımpaşa SK, a stadiony oba zespoły oddzielone są wyłącznie Cieśniną Bosforu i to starcie spokojnie można traktować jak derby. Sobiech uprzedził parę stoperów i bardzo dobrze wyskoczył do dośrodkowania Jure Balkoveca, a tym trafieniem wyprowadził swój zespół na prowadzenie tuż przed przerwą. Gospodarze ostatecznie jednak nie zdobyli kompletu punktów, bo w drugiej połowie Aytaç Kara bardzo szybko doprowadził do wyrównania i mecz zakończył się podziałem punktów.
KRAL ARTUR SOBİECH !
— Volkan ER (@safakvolkaner) October 18, 2020
Artur Sobiech z bramką w derbach Karagumruk-Kasimpasa. Pozytywne zasko, że tak regularnie gra po awansie, wygrywając https://t.co/rPkmbYLOSC. z Mevlutem Erdincem. Pięknie, że idą za tym liczby pic.twitter.com/Gk0BAVUZOj
— Filip Cieśliński (@FilipCieslinski) October 18, 2020
W czasie gdy Artur Sobiech zdobywał kolejne bramki, to Sebastian Walukiewicz po raz szósty, licząc jeszcze końcówkę zeszłego sezonu, zaczynał mecz Cagliari w podstawowym składzie. Dzisiaj ekipa z Sardynii ruszyła do Turynu, gdzie czekało Torino z Karolem Linettym w środku pola "Byków" i to młody stoper schodził z boiska z uśmiechem na twarzy. Co prawda świeżo upieczony reprezentant naszego kraju zapewne cieszyłby się z czystego konta, ale to właśnie Cagliari zgarnęło trzy punkty i Sebastian Walukiewicz dość niespodziewanie zaliczył asystę przy trafieniu João Pedro. Pamiętając jednak o tym, że chronologia jest niezwykle istotna, to Torino zdobyło bramkę jako pierwsze. Alessio Cragno niepotrzebnie faulował w swoim polu karnym i dał pretekst do podyktowania karnego, który został wykorzystany przez Belottiego. Po kilku minutach na głównej scenie pojawił się jednak wspomniany Walukiewicz - Polak uratował piłkę przed wyjściem z boiska i przy okazji zagrał pod nogi Pedro, a Brazylijczyk doprowadził do wyrównania. Potem mieliśmy do czynienia z pojedynkiem pomiędzy Giovannim Simeone a Andreą Belottim. Najpierw do głosu doszedł Argentyńczyk, który zdobył bramkę zaledwie siedem minut po trafieniu João Pedro. Na początku drugiej połowy Andrea Belotti ponownie dał o sobie znać, bo Polak przegrał pojedynek główkowy z partnerem Belottiego w ataku - Federico Bonazzolim. Na szczęście najstarszy syn Diego Simeone przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Cagliari i dzięki temu to właśnie Sardyńczycy wygrali pierwszy mecz w sezonie, a Torino ugrzęzło na ostatnim miejscu.
Do Polaków w Serie A podchodzę z chłodną głową, ale muszę przyznać że Walukiewicz wygląda najbardziej obiecująco.
— Wilku (@Wilku_ASR) October 18, 2020
1. Milan 12
— Michał Borkowski (@mbork88) October 18, 2020
2. Sassuolo 10
3. Atalanta 9
...
19. Torino 0
20. Udinese 0
No trochę jaja po tych czterech kolejkach. (Toro i Udine 1 mniej)
A na koniec wsiadamy na karuzelę śladami Łukasza Fabiańskiego, który wybrał się na przejażdżkę maszyny prowadzonej przez José Mourinho. Ekipa "Młotów" została rozmontowana przez niezawodny duet "Spurs": Heung-min Sona oraz Harry'ego Kane'a. Koreańczyk oraz Anglik ponownie stwierdzili, że trzeba jak najszybciej rozstrzygnąć losy rywalizacji i zdobyli trzy gole na przestrzeni zaledwie piętnastu minut pierwszej połowy. Czy można mieć jakiekolwiek pretensje do "Fabiana"? Być może mógł zachować się lepiej przy dwóch golach, bo ani nie drgnął i nie pokusił o jakąkolwiek interwencję przy strzałach. Prawdą jest jednak to, że przede wszystkim defensywa WHU została rozmontowana i raczej niewiele robiła, aby pomóc Polakowi. Gdy wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte na Tottenham Hotspur Stadium, to w szeregach "Kogutów" wkradło się rozluźnienie, a West Ham United postanowił to wykorzystać i goście wzięli się do odrabiania strat. W nagrodę "Młoty" w niecały kwadrans strzeliły trzy gole i urwały jeden punkcik "The Special One". Portugalczyk na pewno może cieszyć się z ofensywy swojej drużyny, ale postawa obrony woła o pomstę do nieba. Po prostu nie da się w bardziej frajerski sposób stracić pewnego zwycięstwa.
Wzrusz pic.twitter.com/S3u1GWAfRl
— Justyna Kwiecień (@JustynaKwiecien) October 18, 2020
Hahahhaa, ja to sie znam na pilce jednak https://t.co/htPvxQP3Yz
— n (@danxric) October 18, 2020
Good God! What a goal that is from Lanzini. Behind closed door football is bonkers.
— Gary Lineker (@GaryLineker) October 18, 2020