.jpg)
Manchester United wygrywa po fantastycznym widowisku
Przed tym spotkaniem wskazanie faworyta nie było problemem. Manchester United jest niepokonany od jedenastu kolejek i już niedługo może zawitać do Top 4. Z kolei gracze Southampton walczą o utrzymanie, a przed dzisiejszym meczem znajdowali się tuż nad strefą spadkową. Kibice na Old Trafford czekali na pokaz siły swoich ulubieńców. W grudniowym starciu obu ekip padł remis 2:2. My liczyliśmy na dobry występ Jana Bednarka.
Składy:
- Manchester United: De Gea- Shaw, Lindelof, Smalling, Young- Pogba, McTominay, Pereira (82' Fred), Sanchez (52' Dalot)- Lukaku, Rashford (95' Chong)
- Southampton: Gunn- Vestergaard, Yoshida (90' Gallagher), Bednarek- Bertrand, Hojbjerg, Romeu, Ward-Prowse, Valery, Redmond- Austin (63' Armstrong)
Od samego początku dużo pracy miał bramkarz gości. Przez pierwsze piętnaście minut, Pogba i spółka oddali bowiem trzy celne strzały na bramkę rywala. Southampton najgroźniejsze było ze stałych fragmentów gry. Wszystkie pojedynki główkowe wygrywał najwyższy obrońca Premier League- Jannik Vestergaard. Gra "Świętych" mogła się naprawdę podobać. Nie dali się oni zepchnąć do defensywy i stosowali wysoki pressing na połowie rywala. W 26. minucie padł pierwszy gol. Yann Valery uciszył Old Trafford. Francuski obrońca popisał się piekielnie mocnym uderzeniem zza szesnastki, nie dając najmniejszych szans na obronę bramkarzowi. Dla takich trafień warto oglądać mecze. Kiedy wydawało się, że "Czerwone Diabły" natychmiast ruszą do odrabiania strat, to goście wyprowadzali kolejne ataki. Pod koniec pierwszej połowy podopieczni Ole Gunnara Solskjaera mieli jeszcze kilka bardzo dobrych okazji na zdobycie gola, których nie wykorzystali. Do szatni schodzili zatem z jednobramkową stratą do rywali.
Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. Andreas Pereira w 53. minucie postanowił przebić wyczyn Valery'ego z pierwszej części spotkania. Brazylijski pomocnik zdecydował się na techniczny strzał z okolic 20 metra, a futbolówka wylądowała prosto w okienku. Kibice na Old Trafford po prostu oszaleli! Muszę powiedzieć, że dwóch tak pięknych trafień w jednym meczu, jeszcze nie widziałem. Gospodarze nie zamierzali się zatrzymywać i ruszyli do kolejnych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 59. minucie Romelu Lukaku wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Belgijski napastnik, po otrzymaniu podania od Pereiry, wyminął obrońców w polu karnym i pewnym strzałem w sam róg, pokonał bramkarza. Solskjaer mógł tylko żałować, że wcześniej dawał tak mało szans na grę tym dwóm piłkarzom.
Jeśli ktoś uważał, że poprzednie trafienia były najpiękniejszymi, jakie dzisiaj zobaczył, był w błędzie. W 75. minucie sędzia odgwizdał rzut wolny dla Southampton. Do piłki podszedł James Ward-Prowse i wzorcowo uderzył futbolówkę, nie dając szans De Gei na obronę. Wszyscy gracze "Czerwonych Diabłów" byli w szoku. Stojący w murze Pogba mógł tylko pokiwać głową z niedowierzaniem. W "Teatrze Marzeń" mieliśmy dzisiaj widowisko godne najlepszej piłkarskiej ligi na świecie. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, sprawy w swoje nogi postanowił wziąć Lukaku. W 89. minucie belgijski snajper zdobył bramkę na na 3:2, udowadniając tym samym swoją klasę. W doliczonym czasie gry sędzia podyktował jeszcze rzut karny dla gospodarzy. Wydawało mi się, że do ustawionej na jedenastym metrze piłki podejdzie Lukaku, który po pokonaniu bramkarza, mógłby cieszyć się ze zdobycia hat-tricka. Odpuścić nie zamierzał jednak Paul Pogba i była to fatalna decyzja z jego strony, bowiem Gunn doskonale wyczuł jego intencje. Ostateczny wynik tej rywalizacji to 3:2. Kto by się spodziewał, że pojedynek dwóch ekip z przeciwnych biegunów ligowej tabeli, przyniesie nam tyle emocji. Po tym zwycięstwie podopieczni Ole Gunnara Solskjaera awansowali do Top 4.