
Insigne trafi do Premier League?
Nie wiem z czego to wynika, ale ostatnimi czasy pojawia się mnóstwo plotek łączących włoskich zawodników lub tych grających w Serie A z klubami z Premier League. Tak jakby Bundesliga, Ligue 1 i Primera Division przestały istnieć. Przecież okienko transferowe jest zamknięte wszędzie, więc jak to wytłumaczyć? Nie wiem i już powoli przestaje wnikać, więc po prostu powiem wam, kogo z kim znowu połączyły tamtejsze media.
Rai Sport twierdzi bowiem, że Liverpool zawiesił swoje oczy na Lorenzo Insigne. Mało tego, w brytyjski eter tę informację puściło The Sun. Co to może oznaczać? Po pierwsze, że to zainteresowanie prawdopodobnie zostało wyssane z palca. The Sun rzadko kiedy jest rzetelnym źródłem, a znane jest przede wszystkim z tego, że po prostu szuka tanich sensacji. Jeśli chodzi o Rai, jest już nieco lepiej, ale to też nie jest włoskie Sky Sports czy La Gazzetta dello Sport. Jeśli więc coś faktycznie jest na rzeczy, to zainteresowanie jest bardzo płytkie, a do negocjacji prawdopodobnie jeszcze nie doszło.
Może nam to też potwierdzić brak jakichkolwiek konkretów odnośnie kontraktu czy ewentualnej kwoty odstępnego. Nie dowiadujemy się bowiem nic z tych rzeczy, a gdyby negocjacje już trały, sprytni dziennikarze doszliby do tych informacji. Możemy więc jedynie gdybać sobie, ile Liverpool, o ile oczywiście jest faktycznie zainteresowany Włochem, będzie chciał zapłacić Napoli. Transfermarkt wycenia filigranowego skrzydłowego na niebagatelne 65 milionów euro. The Reds wydali tego lata ogromne pieniądze na wzmocnienia i nie chce mi się wierzyć, że będą w stanie zapłacić jeszcze tyle.
Poza tym, po co im kolejny skrzydłowy? Przecież mają Mane, Salaha i Shaquiriego. Wydawać taki hajs na piłkarza tylko po to, by siedział on na ławce? Przecież to się mija z celem. Sam Insigne prawdopodobnie miałby świadomość tego, jaki los go czeka na Anfield i po prostu nie zgodziłby się na transfer. Chyba, że Jurgen Klopp już kompletnie przestał wierzyć w nawrót formy Salaha i będzie w stanie posadzić Egipcjanina na ławce. W to jednak nie chce mi się wierzyć, podobnie jak w rzetelność tej plotki. Z transferu nic nie będzie, zapomnijcie o nim.