Cze
13
2021
Skomentuj

AWANS mieli o krok! - FOOTROLL W TERENIE

Ostatnio był Sosnowiec (TUTAJ), a dzisiaj wybraliśmy się nieco dalej, gdzie już naprawdę toczyła się prawdziwa batalia o ekstraklasę. Klimat w Tychach dopisał, jak się patrzy, ale nie było tajemnicą, że piłkarze GKS-u do najwyższej ligi mogli awansować bezpośrednio tylko wtedy, jeśli inne wyniki ułożyłyby się w korzystny sposób. Jak było?


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ! 

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.


Chociaż wszyscy chętni na stadion wejść zapewne nie mogli, to jednak frekwencja w Tychach dopisała na tyle, na ile mogła - czyli ponad 4 tysiące. Pogoda była okej, choć bez szału, a to, że miasto żyje meczem, można było odczuć tradycyjnie - czyli przez lipę z miejscami parkingowymi w dość znacznym promieniu od stadionu. Z pewnych względów szybciej na obiekcie być nie mogłem, ale dzięki wykorzystaniu moich umiejętności komandosa w wyszukiwaniu rewiru, gdzie można zostawić furę, udało mi się. 

Warto jeszcze dodać, że ostatni mecz sezonu był meczem zgodowym. Kibice GKS-u i ŁKS-u Łódź, który dzisiaj przyjechał na Górny Śląsk, przyjaźnią się od wielu lat, co tylko dodawało smaczku tej rywalizacji - bynajmniej nie w kwestii jakiegoś podkładania się, w końcu u "Rycerzy Wiosny" nie grają sami łodzianie. Klimat na trybunach był jednak wyjątkowy, bo nie dość, że stawka była duża, to jeszcze atmosfera została podkręcona przez zgodę i naprzemienne dopingowanie obu ekip. Najpierw jedni chcieli gola, potem drudzy, najpierw GKS chciał tylko zwycięstwa, potem ŁKS... No i nie obyło się bez licznych pozdrowień do Widzewa, a po drodze oberwało się też GKS-owi Katowice i Ruchowi Chorzów. 

A to taki tweet odnośnie zawieszenia kapitana i lidera tyszan, Łukasza Grzeszczyka, który nie mógł zagrać w końcówce sezonu z powodu środkowego palca pokazanego prowokującym go kibicom Widzewa.

GKS był jednak w bardzo niewygodnej sytuacji. Baraże w walce o ekstraklasę miał już zapewnione od dawna, ale aby awansować bezpośrednio - co chciał uczynić - musiał oglądać się na Radomiaka i Bruk-Bet Termalikę Niecieczę. Tyszanie mieli lepszy bilans starć z radomianami, ale gorszy z niecieczanami, którzy to z kolei mieli lepszy bilans i z GKS-em, i Radomiakiem. Skomplikowane, ale każda ekipa mogła zająć miejsce w top 2 i każda mogła z niego wypaść. Żeby "Królowie Śląska" mogli wyprzedzić Termalikę, ona musiała swój mecz przegrać. Żeby wyprzedzili Radomiaka, radomianie także musieli przegrać. Ogólnie... GKS musiał obowiązkowo wygrać z mocnym ŁKS-em, a ktoś musiał przegrać. Takie buty.

Jak to wyglądało na boisku? Trener łodzian posadził na ławce Pirulo i Ricardinho, ale i tak ŁKS miał swoje atuty. Ogólnie było dużo chęci, ale też dużo młócki, choć parę fajnych akcji mogło zapaść w oku. Tyszanie mieli ciekawą okazję, gdy Bartosz Biel znalazł się przed polem karnym z piłką po długim podaniu w momencie, gdy bramkarz gości... był praktycznie na linii tej "szesnastki". Biel nie do końca jednak wiedział co zrobić, miał futbolówkę na słabszej nodze i zawalił. Obaj golkiperzy zresztą mieli na swoim koncie po wybitnej paradzie przy niezwykle groźnym uderzeniu głową (Konrad Jałocha z GKS i Arkadiusz Malarz z ŁKS), acz trzeba dodać, że gospodarze strzelali po niewielkim spalonym. Do przerwy obie ekipy schodziły z bezbramkowym remisem, wiedząc już zapewne, że Radom ma ekstraklasę.

Druga połowa rozpoczęła się jednak świetnie dla Tychów, bo już po kilku minutach zabójczą kontrę wykończył Sebastian Steblecki i stadion eksplodował. Co prawda mam wrażenie, że z "młyna" więcej przyśpiewek powinno być skupionych na wspieraniu gospodarzy walczących o coś, a nie gości walczących już o nic (i tak mają baraże), ale najwyraźniej tyska gościnność dała o sobie znać. ŁKS zresztą nieco się wkurzył dostawaniem w plecy i nacisnął GKS, czego efektem było chociażby ostemplowanie poprzeczki przez Adriana Klimczaka czy główka Jakuba Tosika (ponownie "Królów Śląska" uratował bramkarz Jałocha)

Minuty jednak leciały, a kolejne gole nie padały. Na murawę za to wleciały kolejne serpentyny, które - tak myślę - również nie pomogły gospodarzom... Ci bronili się zawzięcie, ale pewnie wyczekiwali końcowego gwizdka, a każda konieczność sprzątania sprawiała, że arbiter dokładał nastęne minuty do spotkania - aczkolwiek GKS swoją poprzeczkę też ostemplował.

Swoją drogą bramka Malarza wyglądała dość zwiewnie.

Sędzia doliczył 9 minut, a na początku tego ekstra czasu bramkę dla gości zdobył wprowadzony z ławki Ricardinho, uderzając mocno z dystansu, wykorzystując nie najlepszą interwencją Jałochy. Było 1:1, ale... Nieciecza zakończyła bezbramkowo swój pojedynek ze Stomilem Olsztyn więc żadnego znaczenia to w praktyce nie miało. Bruk-Bet miał lepszy bilans starć bezpośrednich z tyszanami, więc bez jego porażki "Królowie Śląska" o natychmiastowej promocji nie mieli co myśleć. Pozostały im baraże, więc nadal istnieje pewna szansa, że po ćwierć wieku ekstraklasa wróci do Tychów.

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]