
Dortmund dalej męczy bułę
Okej, wygrali, brawo, szacunek! Trzy "oczka" do konta dopisane, co jest istotne głównie z tego powodu, że w pierwszym meczu udało się dostać w czapę od Lazio. Teraz jednak Borussia Dortmund wróciła do gry, wykonała swoje zadanie, ale... daleko było temu do perfekcji.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Składy:
- Dortmund: Bürki - Meunier, Akanji, Hummels, Guerreiro - Dahoud, Witsel - Sancho (84. Delaney), Reus (74. Brandt), Reyna (84. Bellingham) - Haaland
- Zenit: Kierżakow - Karawajew, Lovren, Rakicki, Santos - Barrios (81. Sutormin) - Erokhin, Kuziajew (84. Ozdojew), Wendel, Driussi (74. Żirkow) - Dziuba
Na początek opiszmy grę przyjezdnych, jakimi dzisiaj byli w Dortmundzie piłkarze Zenitu St. Petersburg. Już. Rosjanie nie za bardzo istnieli w tym spotkaniu, właściwie to przylecieli do Niemiec chyba tylko po to, żeby sobie stadion zobaczyć. Posiadanie nikłe, strzały tylko cztery i wszystkie niecelne. Roman Bürki nie miał dziś najciekawszego wieczoru, choć trzeba też przyznać, że trener Lucien Favre rzucił przeciwko Zenitowi chyba najmocniejsze, co miał. I to jest zatrważające - bo Borussia grała piach.
Borussia Dortmund- Nam strzelać nie kazano
— An-Zaxel Dagadou (@PatrykBVB09) October 28, 2020
Jeśli nawet magazyn "kicker" w swoim szybkim tekście pomeczowym mówi o tym, że BVB sławy sobie nie przyniosła i w lidzie używa słowa "dar", to wiedz, że coś się dzieje. Niemcy nie mieli kompletnie żadnego pomysłu na to, jak rozbić zwarte szeregi cofniętych przeciwników, mimo że przecież w ich zespole są gracze i od tańca, i od różańca. Są szybcy dryblerzy, są niscy, są wysocy, są silni, są dobrze uderzający z dystansu, są dobrze grający głową, są lepiej czujący się w środku, są lepiej grający na bokach, są lepiej czujący się w ataku pozycyjnym i są tacy, co uwielbiają kontry... Ale oni grali jak w piłce ręcznej, po obwodzie i ogólnie wiało nudą. Jadon Sancho, Erling Haaland, Marco Reus, Raphael Guerreiro, Axel Witsel czy młody, acz mega utalentowany Gio Reyna - i nic!
Przerażające jest to, co BVB gra.Aczkolwiek grą nazwać tego nie można, to bezładne kopanie piłki w poprzek boiska, na stojąco, kompletnie bez tempa i często do przeciwnika.
— Pawel Rybak (@PawelRybak) October 28, 2020
Dla trenera Favre był to setny mecz na ławce Borussii, a ile ich ostatecznie będzie? Nie wiadomo, bo wątpliwości co do jego osoby narastają (ten mecz tylko to potwierdził), a klubowe szefostwo rozgląda się za potencjalnymi kandydatami - o tym wszystkim pisaliśmy dzisiaj TUTAJ. W każdym razie jubileusz Szwajcara został uratowany dopiero w 76. minucie, kiedy Sancho wykorzystał rzut karny i w końcu wyprowadził BVB na prowadzenie. W 76. minucie! Gdyby Zenit nie popełnił błędu we własnej "szesnastce", gospodarze prawdopodobnie nadal waliliby głową w mur.
Wymęczyli, ale ten mecz to kolejny sygnał ostrzegawczy dla włodarzy BVB. Borussia nie gra nawet na 50% możliwości.
— Maciek Zaremba (@ZarembaMac) October 28, 2020
Cóż, wynik na 2:0 ustalił w doliczonym czasie gry Haaland, ale to już nie ma większego znaczenia. Rezultat nie wygląda źle, ale gra już tak. Potencjał w tej ekipie jest przeogromny, ale Favre nie po raz pierwszy wchodzi tam w etap swojej pracy w Dortmundzie, w trakcie którego nie jest w stanie wymyślić nic ekstra. A o coś ekstra właśnie szefostwu chodzi.